O mnie

Moje zdjęcie
CO, United States
Polka w USA, żyjąca chwilą optymistka z wyboru,pracująca studentka psychologii/pracy socjalnej stawiająca na doświadczenie i pasje:)Terapeutka uzaleznien w trakcie szkolenia.Minimalistka:)Fanka kosmetykow naturalnych:)

wtorek, 13 grudnia 2011

What It's Like to Be A Foreigner...czyli emocjonalne zakonczenie semestru.



What It’s Like to Be A Foreigner (For All of You Who Are Living in Their Home Country)


It’s like the excitement of a first kiss in a hot summer evening at first
Bursting with energy and control
It’s a relaxing afternoon when a little girl discovers a country side with her best friends
Without any fear
It’s a complete surprise by the variety of colors, shapes and lights
Safety and happiness
It’s then like switching lights off suddenly
Summer time is over…
It’s like a moment of growing up and going to school
But not wanting to go
It’s like performing in front of a hundred strangers and forgetting the lyrics
Tongue as an ice cycle
Gradually melting.
Almost all friends gone
It’s watching natives friendly but distant in their personal circles
Hazed.
In their private houses on wheels
Hiding in their giant brittle boxes
It’s a sound of an opening garage door that breaks the silence
It’s them not looking, not caring
Stranded by plastic.
Is life in plastic so fantastic?
Social poverty.
It’s like watching abandoned streets after strike of zombies
Deserted cities.
It’s like a summer never coming again for a long time
It’s like a kid staring through the glass window at favorite candy store
But he cannot taste it.
No more candy!
Everything so distant.
It’s like kissing through the glass in a crystal castle
Not able to touch, taste and feel your loved one
Never-ending torture.
Time clock clogged
It’s an eternal fall with its burned leaves
It’s the magic passing away suddenly
But senses so hungry for just a slight of summer
It’s a head full of dark chocolate clouds
Decadent soul.
Memories remembered forever, played over and over like a favorite song
It’s having recurrent dreams of a past life
Watched through a rainbow-tinted glasses
It’s a spring coming bit by bit
Like a hope of a better weather
Even if it rains sometimes
It’s a sun twirling slowly like a fragile ballerina
Inviting to dance, tempting to trust
It’s a candy never tasting the same as the one in the first store
Of the town she grew up in
It’s searching for lost sensations and rarely finding them
Some friends are gone…
The best one stayed forever
It’s summer time!
Despite winter hiding in dreams, slowly kissing my forehead…
It’s time to find my electric blanket.

 Tym wierszem  wyrecytowanym przy klasie zakonczylam wczoraj swoj pierwszy semester.Zakonczenie bylo bardzo emocjonalne.Czulam sie jakbym uczestniczyla w grupowej terapii.Kazdy student mial za zadanie wyrecytowac swoj wiersz opisujacy osobiste przezycia.Moj wiersz opisujacy uczucia emigranta to pikus przy niektorych ktorych wczoraj dane bylo mi wysluchac.Niektorzy otworzyli sie bardzo.Ludzie zaczeli plakac i bic brawo,niektorzy wychodzili zalani lzami z rozmazanym makijazem,przytloczeni nadmiarem emocji.

Najbardziej poruszyl mnie wiersz kolezanki ktora pisala o swoich uczuciach jako osoba bezplodna,a takze wiersz chlopaka ktory byl wykorzystywany seksualnie i bity przez wszystkich czlonkow swojej rodziny.Byl tez wiersz  narkomana ktory uwolnil sie od nalogu sam po 10 latach.Duzo emocji,bardzo sie do siebie zblizylismy jako grupa.Bylo duzo slow zrozumienia  i przyjaznych usciskow. Po wyjsciu z klasy czulam sie bardzo szczesliwa ze moglam w tym wydarzeniu uczestniczyc.

Po powrocie  do domu szybciutko zmienilam swoj plan zajec tak aby znowu byc w tej klasie z ta sama profesorka i z ta sama grupa ludzi.Nie moge sie doczekac nastepnego semestru.Bede brala matme(o zgrozo),nastepny stopien angielskiego,psychologie i socjologie.

niedziela, 11 grudnia 2011

Koniec semestru:)

W koncu!

Jutro ostatni dzien  zajec.Ide tylko na angielski odczytac moj wiersz przed klasa(bedzie ciekawie gdyz czasami mam problem z publicznymi wystapieniami,ale mam nadzieje ze uda mi sie to opanowac).Nastepny semester zaczyna sie 18 stycznia.


Podsumowujac:
  • Semester byl udany ale i meczacy.Bralam tylko trzy klasy(czyli pol etatu)  i pracowalam srednio 20-25 godzin tygodniowo ale i tak bylo ciezko.W nastepnym semestrze mam zamiar brac 4 klasy(caly etat) i pracowac tyle samo.Ja niewiem jak ludzie sobie radza pracujac na caly etat i chodzac do szkoly na caly etat. Podziwiam ich:)
  • Odkrylam ze jedna klasa to strasznie duzo nauki.Przykladowo na angielskim w tym semestrze musielismy napisac 5 wypracowan na 3-4 strony ,4 wypracowania na 2-3 strony,wiersz na 2 strony.Pozatym bylo mnostwo sprawdzianow.Nie ma lekko.
  • Udalo mi sie troche zapanowac nad moja prokrastynacja.Znowu nauczylam sie na bledach,odkladajac na ostatnia chwile 5 testow ktore mialam wykonac po zakonczeniu kazdego wykladu(klasa Health&Wellness) a odlozylam to na sam koniec semestru.Odkrylam  ze gdy wiem ze termin jest daleko to odkladam to na ostatnia chwile a pozniej sie stresuje.Od tej pory mam zamiar systematycznie sie uczyc .Mam nadzieje ze wytrwam w tym postanowieniu.
  • Odkrylam ze bardzo motywuje mnie to ze musze za nauke placic.Gdybym nie placila pewnie bylabym bardziej wyluzowana i nie zalezaloby mi az tak bardzo aby miec bardzo dobre oceny.
  • Zdziwil mnie procent studentow rezygnujacych z zajec.W jednej klasie angielskiego mielismy jakies 30 osob.Teraz zliczyc moge ledwo 15 osob.Wiele osob nie dotrwalo do konca.
  • Odkrylam ze moge liczyc tylko na siebie.Nie ma pomocy jezeli chodzi o studentow;kazdy sobie rzepke skrobie.O sciaganiu oczywiscie zapomniec mozna tez.No ale to akurat mi sie podoba:)
  • Stwierdzilam ze Spell Check i Shift+F7 jest b pomocny przy pisaniu wypracowan:)
  • Pod koniec semestru na ostatnich zajeciach musielismy anonimowo ocenic kazdego z profesorow-podoba mi sie to:)
  • Odkrylam ze lubie pisac eseje i wiersze.Z naciskiem na wiersze:)
  • Zaobserwowalam ze wiekszosc studentow wchodzac na zajecia nie wita sie ani z profesorem ani z innymi studentami.Wogole zaobserwowalam ze wiekszosc ma klopoty z komunikacja.Ehh ta technologia..
Z ciekawostek dotyczacych zycia zawodowego:
  • Dostalam propozycje przejscia na caly etat w osrodku dla mlodziezy,jednak z tej oferty zrezygnowalam.Bylaby to praca na nocki 5 razy w tygodniu-a na nockach nie odpowiada mi to ze brak mi interakcji z rezydentami.Zreszta pracujac nawet jedna nocke w tygodniu funkcjonuje i wygladam jak zombie.Praca na nocki to jednak totalna zmiana stylu zycia.
  • Mozliwe ze zamkna Detox w szpitalu w ktorym  pracuje .Podobno beda ciecia funduszy i  Detox jest pierwszy do odstrzalu.Ale jeszcze nic nie wiadomo-wiecej bede wiedziec w czerwcu.
  • Stwierdzilam ze chyba chcialabym pracowac na uczelni-bede do tego dazyc:)