O mnie

Moje zdjęcie
CO, United States
Polka w USA, żyjąca chwilą optymistka z wyboru,pracująca studentka psychologii/pracy socjalnej stawiająca na doświadczenie i pasje:)Terapeutka uzaleznien w trakcie szkolenia.Minimalistka:)Fanka kosmetykow naturalnych:)

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Recenzja-Lumiere Flawless Face Foundation*****




Jakze moglam zapomniec o moim ulubionym podkladzie mineralnym ktorego uzywam od wielu lat?

Czas na recenzje:)
  • podklad ten jest idealny dla cery normalnej/suchej
  • rewelacyjnie kryje(nawet cienie pod oczami)
  • twarz jest wygladzona,efekt naturalny
  • nie zapycha,nie podraznia
  • bardzo wydajny(wystarczy niewielka ilosc zeby pokryc cala twarz)
  • konsystencja proszkowo-kremowa nie sucho-proszkowa(czego nie lubilam w podkladach EDM)
  • idealny dla wrazliwcow(lista skladnikow jest krotka i naturalna),podklad uspokaja skore ,goja sie szybciej wszystkie niedoskonalosci
  • szybko sie go naklada(pedzelek,kilka okreznych ruchow po twarzy nim i mamy naturalnie wygladajacy makijaz w 1 minute)
  • podklad jest trwaly i ma niska cene
  • polecam,dla mnie ten podklad nie ma wad,a firma Lumiere jest jedna z najbardziej popularnych firm na mineralnym forum wizazu

Ingredients = premium grade serecite (colorless mica), titanium dioxide, zinc oxide, iron oxides, boron nitride, silica, magnesium stearate, squalane 
Cena:Large Jar($12),XXL Jar($18),sample($1)
Podaje rowniez linka do stronki Lumiere gdzie mozna zamowic probki prawie za darmo(placi sie tylko za przesylke):
http://www.lumierecosmetics.com/products/Try_Me_Sample_Baggie-360-43.html

niedziela, 24 kwietnia 2011

Sweetsation Therapy-przetestowalam probki i mam mieszane uczucia..


                                                   http://www.sweetsationtherapy.com/

Jak wspominalam wczesniej kupilam niedawno filtr tej firmy i dostalam w prezencie 2 probki.

                                                     Dzisiaj bedzie recenzja tych probek:



1.
Lumi*Essence Organic Advanced Brightening Repair Treatment with Kojic Acid, Arbutin & Vitamin C
  • swietny zapach(taki cytrusowy,lekki,niezbyt intensywny)
  • b przyjemna jogurtowa konsystencja
  • krem sie szybko wchlania i przyjemnie nawilza
  • nie zapycha
  • o dzialaniu rozjasniajacym nie moge zbyt duzo powiedziec gdyz byla to tylko probka
  • podsumowujac przyjemny kremik,ale raczej nie zakupie ponownie gdyz wole moje sprawdzone i tansze serum z witamina C
2.
Sun*Si'Belle Organic Triple Action Moisturizing Sunscreen SPF 30+, tinted, with brightening action
  • przyjemna konsystencja,lekka,szybko sie wchlania
  • krem fajnie dostosowal sie kolorem do odcienia mojej cery(nie ma efektu filtrowego bielenia)
  • zapach-raczej troche za mocny dla mnie-slodki,waniliowy
  • nie czulam nawilzenia
  • po kilku uzyciach dostalam na zuchwie dziwnych wypryskow(zeszlo mi ponad tydzien zeby sie ich pozbyc)
  • napewno nie zakupie ponownie
Ciagle testuje filtr spf 50 tej firmy(na razie sprawdza sie dobrze ale z recenzja poczekam,gdyz nie zuzylam jeszcze nawet polowy)

piątek, 22 kwietnia 2011

Wielkanoc w Usa

Jak to wyglada tutaj?

Zazwyczaj spedzam swieta z rodzina K.Bardzo popularny tu jest Brunch(czyli takie polaczenie swiatecznego sniadania z lunchem).Rodzina spotyka sie zazwyczaj w restauracji i jedzenie podawane jest w formie bufetu.
Usa to kraj wielu wyznan i zachowan-bardzo mi sie to podoba.Uwazam ze wyznanie/religia to osobista sprawa kazdego czlowieka i nie powinno to podlegac ocenie-i tak tutaj wlasnie jest-wolnosc slowa i wyznania:)

                                              Zycze Wam Wesolych Swiat Wielkanocnych:)

czwartek, 21 kwietnia 2011

Pai Skincare-Organic Skincare for Sensitive Skin

                                                        http://usa.paiskincare.com/

Zawsze przegladam internet w poszukiwaniu ciekawych organicznych firm ktore specjalizuja sie w pielegnacji cery wrazliwej.Ostatnio natknelam sie na firme Pai (wpisujac w wyszukiwarke organic skincare for sensitive skin).Firma ma siedzibe w UK.

Zajrzalam na ich stronke i urzekly mnie sklady(duzo kojacych skladnikow i rosehip ktory moja skora lubi) i opakowania.Spodobala mi sie tez filozofia firmy.Sa podobno ekspertami jezeli chodzi o skore wrazliwa/alergiczna.Maja tez produkty dla kazdego rodzaju skory nie tylko dla wrazliwej.Ich produkty nie zawieraja alkoholu,skladnikow zapachowych i innych nieprzyjaznych substancji.Nie testuja takze na zwierzetach.No i zalozycielka firmy miala klopoty ze swoja  skora ktora byla  bardzo alergiczna-mnie to zawsze przekonuje :)

Ceny raczej wysokie: od $30 do $50 za krem.

Zauwazylam jednak ze maja  probki(probka kremu i mleczka do zmywania).Placi sie tylko $5.95-przesylka gratis :)Mozna zamowic tylko jeden zestaw.Oczywiscie sie skusilam,bo lubie testowac probki.Nie lubie kupowac pelnowymiarowych produktow bez wczesniejszego przetestowania,a ktoz wie moze znajde jakas perelke:)

Przy zakupie zestawu probkowego jest opcja wybrania kremu dla roznych typow skory.Ja wybralam krem dla wrazliwej.Mleczko oczyszczajace pozostaje to samo.Probki maja po 5ml.
Jak je dostane i przetestuje to oczywiscie zdam relacje:)

Podaje linka do strony gdzie mozna zamowic probki(dla zainteresowanych):
http://usa.paiskincare.com/index.php?main_page=product_info&cPath=7&products_id=11

A moze Wy znacie jakies fajne stronki gdzie mozna zamowic probki?Polecacie cos godnego wyprobowania?

środa, 20 kwietnia 2011

Kolorowka,mineraly-czyli gdzie i czym robie makijaz:)

Jak juz pewnie wiecie jestem minimalistka.Staram sie w swojej kolorowce jak i pielegnacji dojsc do niezbednego minimum.Nie lubie nadmiaru czegokolwiek.
Moj zbior w porownaniu do niektorych kolekcjonerek jest pewnie ubogi ale ja wciaz uwazam ze mam za duzo (nie wszystkich kosmetykow uzywam)
Dzisiaj przedstawiam Wam moj  skromny zbior kosmetykow kolorowych(glownie sa to mineraly).Wstawie tez zdjecia mojej toaletki gdzie robie makijaz:)Przepraszam ze niektore zdjecia sa nieostre(staralam sie ale cos swiatlo nie sprzyjalo mi).

      "Domek" na kosmetyki kolorowe,pedzle,miseczki do mieszania mineralow i inne akcesoria:)


 Cienie i brazer Physician Formula,cien VS(jeden z ulubionych),cien mineralny Femme Couture,brazer Tarte,khol  w sztyfcie Mumtaz,slawna baza pod cienie UD,tusze Zuzu Luxe i Femme Couture.

Btw bedac ostatnio w outlecie kosmetycznym Sally's Beauty(pisalam o nim w watku o outletach) dowiedzialam sie ze firma Femme Couture wykupila firme Savvy,takze jezeli ktos szuka kosmetykow firmy Savvy(ja szukalam tuszu) sa one dostepne pod nazwa Femme Couture-taka ciekawostka.

Mazidla do ust:blyszczyk Too Faced,Pur Minerals,lipstain UD,balsam do ust L.A. Minerals.Jestem fanka blyszczykow(kolorowych balsamow) nie lubie szminek.

Podklad,roz i rozswietlacz Lumiere,probki podkladow LA Minerals,a na koncu  dwa produkty ktorych uzywam od wielkiego dzwonu czyli podklad/korektor Kevyn Aucoin i roz Pur Minerals

Probki cieni ,korektorow Lumiere,LA Minerals,cien Pur Minerals(tez uzywam rzadko,cos kolor mi nie podszedl),korektor w kremie My Chelle,cien w kremie My Chelle

Probki brazerow i rozy Lumiere,LA Minerals,Everyday Minerals,a w drugiej szufladzie probki pigmentow Mac(ktorych tez uzywam od wielkiego dzwonu)

Probki podkladow,rozswietlaczy,rozy i brazerow Lumiere.Zablakal sie tez Primer z Pur Minerals ktorego jeszcze nie uzylam.

Stanowisko pracy:)

Tu robie moj minimalistyczny makijaz.Nie jestem fanka wymyslnych i fantazyjnych makijazy,jezeli chodzi o cienie to preferuje kolory brzoskwiniowe ,pudrowe roze,jasne brazy.To samo jezeli chodzi o usta.Mineralne podklady w 100% spelniaja moje makijazowe upodobania bo daja naturalny,niewidoczny efekt na twarzy.No i nie podrazniaja mojej kaprysnej skory:)

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

L.A. Minerals-korektory Just Peachy i Cindarella Yella*****


Z firma L.A. Minerals zetknelam sie  na wizazu,byla na liscie firm mineralnych.Szczerze mowiac przyciagnela mnie nazwa i zamowilam probki cieni,korektorow,brazera i podkladow.

                                       http://www.laminerals.com/

Dzisiaj napisze o moich odczuciach na temat dwoch korektorow:

Just Peachy i Cindarella Yella-oba te korektory maja za zadanie kryc cienie pod oczami i roznego rodzaju przebarwienia(zyly pod oczami,pajaczki).
Jako ze mam problem z cieniami pod oczami,postanowilam ze wybrobuje tylko te korektory(firma ma w ofercie duzo wiecej)


Recenzja moja bedzie krotka.Oba korektory maja gladka,kremowa konsystencje.Kryja  bardzo dobrze cienie i trzymaja sie u mnie caly dzien.Jedyna roznica to to ze korektor Cindarella Yella tak fajnie rozswietla pod oczami-efekt mi sie podoba i jak wykoncze probke zamowie pewnie pelnowymiarowe opakowanie.Korektory sa b wydajne(szczegolnie zolty) wystarczy naprawde b mala ilosc zeby zamaskowac cienie.

Oto jak korektory wygladaja w srodku-na zdjeciach tych sa juz slady uzytkowania,zawartosc probek jest nieco wieksza:)


Korektory nakladam pedzelkiem firmy EcoTools(pokazany ponizej).

Ten pedzelek nie jest przeznaczony do nakladania korektora(z tego co pamietam to jest przeznaczony do nakladania cieni) ale odkrylam ze u mnie sprawdza sie idealnie do nakladania sypkich korektorow.Nabieram minimalna ilosc korektora(potrzasam zeby sie pozbyc nadmiaru proszku) i nakladam delikatnie pedzelkiem na cienie-efekt jest naturalny,nic sie nie osadza w zmarszczkach i korektor trzyma sie caly dzien.


Polecam te dwa korektory-szczegolnie ten zolty(Cindarella Yella).Niedlugo sie postaram zrobic recenzje cieni i brazera ktore tez zamowilam jako probki.Juz od razu moge powiedziec ze podklady tej firmy nie przypadly mi do gustu(sa za suche).Pozostaje wiec przy Lumiere jezeli chodzi o podklady:)

Ingredients:

Just Peachy
Ingredients: Premium Sericite Mica, Titanium Dioxide, Magnesium Stearate, Iron Oxides, Ultramarines, Magnesium Myristate, and Dimethicone.

Cindarella Yella

Ingredients: Premium Sericite Mica, Titanium Dioxide, Magnesium Stearate, Iron Oxides, Magnesium Myristate, and Dimethicone.

Cena:$12.96(pelnowymiarowe opakowanie)/2.35g

Recenzja-Dead Sea Warehouse-Magic Mineral Salt Soap*****





Chcialabym przedstawic recenzje mojego ulubionego mydelka z mineralami z Morza Martwego.
Firma Dead Sea Warehouse nie testuje na zwierzetach i mydelko to jest w 100% naturalne.I nie znalazlam w nim wad:).
Wg producenta mydelko ma uspokajac sucha,swedzaca skore,wygladzac ,pomagac  w gojeniu wypryskow na twarzy i na ciele,lagodzic podraznienia.Obietnice producenta wg mnie sa spelnione w 100%.

Moje wrazenia:
  • mydelko posiada delikatny ledwo wyczuwalny zapach
  • dobrze sie pieni i dokladnie oczyszcza cere
  • mozna go uzywac do twarzy a takze i do ciala
  • nie wysusza,nie podraznia,nie zapycha
  • wygladza i uspokaja skore
  • niska cena
  • uzylam juz kilkanascie kostek tego mydla,kupuje je od razu jak tylko sie skonczy
  • odkad go uzywam mam mniej problemow z cera a takze mniej problemow z wypryskami na plecach(po uzyciu tego mydelka wszystkie zmiany szybko sie goja)
  • uzywajac szczoteczki do twarzy i tego mydla uzyskuje efekt wypolerowanej gladkiej skory
  • ogolnie dla mnie mydelko to jest hitem i gdybym wyladowala na bezludnej wyspie i miala do wyboru jeden kosmetyk to wzielabym ze soba to mydlo
  • bardzo polecam szczegolnie wrazliwcom i osobom ze skora sucha i z wypryskami na plecach
  • mydlo ktore posiadam nadaje sie do cery normalnej i suchej,sa jeszcze wersje do tlustej(z glinka z Morza Martwego) i mieszanej(mieszanka glinki i soli z Morza Martwego)
Naprawde polecam:)

Ingredients:  Saponified Oils of Olives, Palm and Coconut, Dead Sea Minerals.
Cena:$5.95

środa, 13 kwietnia 2011

Z serii szok kulturowy-czyli moje poczatki w Usa-czesc 2


Koniecznosc posiadania samochodu/brak chodnikow

Powyzsze bylo dla mnie najwiekszym szokiem kulturowym z ktorym do tej pory nie moge sobie poradzic i zaakceptowac.
Jako ze wiekszosc swojego doroslego zycia spedzilam w duzym miescie bylam przyzwyczajona do tego ze mam tramwaj lub metro co pare minut i chodniki to rzecz normalna.

Wielkie bylo moje zdziwienie gdy po przyjedzie do Usa odkrylam ze wiekszosc mniejszych a takze i  wiekszych miast w Usa jest zaprojektowana dla samochodow nie dla ludzi.Oni po prostu nie robia chodnikow bo z gory chyba zakladaja ze kazdy tu jezdzi samochodem.Dla mnie to byl totalny szok i bylam bardzo zdziwiona:jak to w Ameryce nie maja chodnikow?

Bylam przerazona gdy moim oczom kazdego dnia ukazywal sie taki widok:

Czyli drogi przystosowane tylko dla samochodow,brak chodnikow a nawet poboczy i brak ludzi spacerujacych- to normalny widok w Usa.

Do tej pory pamietam jak przemierzalam kilometry idac po trawnikach zeby dostac sie do sklepu.Wzbudzalam tym wielkie zainteresowanie kierowcow.W Usa jezeli ktos nie posiada samochodu/prawka to wg nich albo jestes turysta albo osoba biedna/bezdomna.Kiedys nieswiadomie wygladalam  jak osoba bezdomna.Bylo to na samym poczatku pobytu w Usa kiedy nie wiedzialam jeszcze co i jak tu dziala.

Pewnego dnia postanowilam wybrac sie do sklepu spacerkiem.Jako ze najblizej znajdujacym sie sklepem  jaki widzialam z okna swojego domu okazal sie supermarket Sam's Club,stwierdzilam ze wybiore sie wlasnie tam.Myslalam ze to bedzie krotka i malo stresujaca wycieczka bo potrzebowalam tylko paczke podpasek i paczke ciastek.
Wyszlam z domu i szybko doszlam do wyzej wymienionego sklepu idac jak zwykle po trawnikach(no musialam sobie jakos radzic).
W sklepie jednak czekal na mnie szok gdyz okazalo sie ze wszystkie produkty w tym supermarkecie sa rozmiaru XXXL,czyli bardzo wielkie pudla albo worki-nie kupisz tam  pudelka 10 czy 20 podpasek tylko od razu 100 albo wiecej.Stwierdzilam -skoro juz tu jestem to jakos to zapakuje i bede niosla w 2 reklamowkach-nie jest zle:)Jakiez bylo moje zdziwienie gdy przy kasie okazalo sie ze ten sklep nie posiada zadnych reklamowek/papierowych torebek!
Ludzie pakowali wszystko z wozka od razu do samochodu!Co za wstyd-ja o tym nie mialam pojecia!

Bylam zmuszona niesc te dwa wielkie pudla w rekach(podpaski wystawione na widok publiczny hehe).Widzialam politowanie w oczach kierowcow mijajacych mnie gdy zasuwalam po trawniku,pewnie mysleli ze jestem osoba bezdomna.Jedna babcia nawet zatrzymala sie i zaproponowala podrzucenie mnie do domu.Podziekowalam bo zostalo mi jakies 2 minuty wiec nie bylo sensu.Ale przygode zapamietam do konca zycia-smieje sie do tej pory jak sobie o tym przypomne.Plus byl taki ze mialam zapas podpasek i ciastek na kilka miesiecy:)

Podsumowujac:
Posiadanie prawka to rzecz konieczna tutaj.Ja jako totalny dziwak przetrwalam tu bez prawka.Jak dotad wszystko  sie ukladalo tak ze nie musialam go miec,ale zegar tyka i w koncu musze sie przemoc i zrobic.

Ciekawa jestem czy ktos mial  takie przygody jak ja?

Ciag dalszy nastapi...

niedziela, 10 kwietnia 2011

Szok kulturowy-czyli moje poczatki w Usa..


Po przylocie do Usa moje pierwsze miesiace tutaj to byla  totalna euforia.

Zachwycalam sie tym krajem bo wszystko bylo takie nowe,duze i nieznane.Po kilku miesiacach beztroskiego zycia,przyszedl  czas na kryzys czyli szok kulturowy.Zaczelo sie to wtedy kiedy skonczyl sie moj pobyt w tym kraju pod wzgledem zwiedzania i poznawania tego co nowe a przyszla pora na normalne/codzienne zycie .

Oto co mnie najbardziej zdziwilo/zszokowalo i spowodowalo problemy z przystosowaniem sie do zycia w tym kraju:

Jezyk/bariera jezykowa

Jezyk angielski ktorego ucza w szkole niezbyt pomaga w zyciu tutaj.

Mimo ze mialam stycznosc z angielskim(4 lata w liceum i 2 lata w szkole policealnej),a takze umialam sie dogadac i zrozumiec co do mnie mowi moj K.(ktory jest obywatelem tego kraju) po przyjezdzie tutaj mialam duze problemy.Glownie spowodowane to bylo tym ze ludzie mowia szybko,uzywaja skrotow i slangu(ktorego nie ucza w szkole).

Troche mi zeszlo z osluchaniem sie.Wlasciwie przez pierwsze 3 lata balam sie mowic,wychodzic z domu i szukac pracy.Bardzo pomoglo mi ogladanie filmow z napisami angielskimi,czytanie ksiazek,oraz po prostu rozmowa z przedstawicielami tego kraju.
Najgorsze problemy mialam ze zrozumieniem co ludzie mowia do mnie przez telefon(pewnie dlatego ze preferuje rozmowe oko w oko,latwiej jest sie wtedy dogadac i zrozumiec co ktos ma do przekazania obserwujac mowe ciala).Do tej pory nie lubie oddzwaniac,wole rozmawiac oko w oko.

Ciagle pamietam moja pierwsza prace w Usa(w ktorej przetrwalam  pare godzin ) bo nie moglam zrozumiec co do mnie mowia a takze mylily mi sie pieniadze(ciagle w glowie mialam zlotowki i problemy z przestawieniem sie).Caly czas pamietam jak zadzwonilam do K. z placzem zeby po mnie przyjechal bo ja rezygnuje z tej pracy.Wtedy nie bylam jeszcze gotowa na prace-ale po zapisaniu sie na klasy ESL(English as a Second Language)bylo znacznie lepiej.Jednak moj angielski nigdy nie bedzie idealny,mimo ze jestem tu juz dlugo nie moge powiedziec ze mowie super.

Ciag dalszy nastapi...

sobota, 9 kwietnia 2011

Poradnik dla wrazliwcow-czyli jak przechytrzyc kaprysna skore


Spostrzezenia oparte sa wylacznie na moich wlasnych doswiadczeniach:)
  • Kupujac nowy kosmetyk dokladnie sprawdzam jego sklad(10 lub mniej skladnikow to najlepszy wybor i mniejsze prawdopodobienstwo ze podrazni/zapcha)
  • Czytajac recenzje kosmetykow zawsze sprawdzam jaki rodzaj skory ma recenzentka i wybieram zazwyczaj produkty pieciogwiazdkowe
  • Chcac przetestowac nowy produkt zazwyczaj kupuje probki lub miniaturowe opakowania(mniejszy zal jak sie cos nie sprawdzi i mniej kasy wywalonej w bloto)
  • Nie kupuje kosmetykow ktore maja w skladzie substancje zapachowe,alkohol , duzo oleji , konserwantow,olejki eteryczne,kwasy owocowe(tu zalezy od stezenia)(to takie podstawy-lista zlych skladnikow jest znacznie dluzsza)
  • Przed zakupem kosmetyku najpierw sprawdzam zapach(musi byc delikatny) i konsystencje(musi byc lekka,najlepiej odpowiada mi konsystencja lejacego sie mleczka)
  • Do zmywania makijazu raczej nie uzywam mleczek(moja skora ich raczej nie lubi),jezeli  kupuje peeling to patrze zeby nie byl gruboziarnisty ,najlepiej sie u mnie sprawdza naturalne mydelko dead sea salt lub mieszanka  naturalnych olejkow.
  • Staram sie nie zmieniac i nie testowac czesto nowych kosmetykow(wrazliwa skora nie lubi zmian)
  • Twarz po umyciu osuszam miekkim papierowym recznikiem(jest delikatniejszy niz zwykly recznik i bardziej higieniczny)
  • Nigdy nie pocieram skory zbyt mocno i staram sie nie uzywac zbyt goracej  lub zbyt zimnej wody do mycia,peelingi staram sie stosowac rzadko(no chyba ze jest b delikatny)
  • Przy  wybieraniu kosmetyku  patrze na skladniki  o ktorych wiem ze sluza mojej skorze(czyli np olej rozany,rumianek,glinka i sol z morza martwego)
  • Jezeli jakis kosmetyk sie nie sprawdzil to staram sie nie powracac do innych z podobnymi skladnikami,droga eliminacji mozna sie nauczyc jakie skladniki nam sluza a jakie nie
  • Nie stosuje kilku kosmetykow na raz,jezeli chce sprawdzic dzialanie produktu,stosuje tylko jeden kosmetyk przez dluzszy czas(latwiej okreslic co podraznia/zapycha lub nie)
  • Minimalizm jest wskazany-im mniej kosmetykow tym lepiej i mniejsze prawdopodobienstwo podraznienia.Obecnie mam raczej minimalna pielegnacje.
  • Jezeli  chce cos nowego wyprobowac i mimo ze recenzje kosmetyku sa super a moj instynkt mi mowi nie(po wielu latach znam moja skore i jej reakcje) slucham mojego instynktu(nigdy sie nie zawiodlam)
A Wy jakie macie sposoby na swoja skore?

czwartek, 7 kwietnia 2011

Plusy i minusy zycia w Usa


Na moim blogu chcialabym pisac takze o negatywach zycia w Usa,nie tylko pokazywac super zdjecia i zachwycac sie jak tu jest fajnie.Wg mnie nie ma kraju idealnego.
Wymienie plusy i minusy zycia tutaj widziane wylacznie z mojej perspektywy(w Usa przebywam od 2002 roku,moj status jest legalny).

Plusy
  • Napewno troche latwiej jest tu o prace niz w Polsce(chociaz w obecnej sytuacji naprawde jest ciezko znalesc porzadna prace na caly etat).
  • Zakupy(dla maniaczek kolorowki,ciuchow,pielegnacji kraj ten to raj).Wszystkie te rzeczy sa znacznie tansze niz w Polsce,tansza jest takze elektronika.
  • Wydaje mi sie ze mimo obecnej sytuacji z praca mam i tak wieksze szanse na prace zwiazane z  moimi zainteresowaniami/doswiadczeniem.
  • Ciezka praca poplaca i jest sie tu szybciej docenianym niz w Polsce.
  • Pracodawcy traktuja czlowieka lepiej(nie do pomyslenia jest bluzganie czy krzyczenie na pracownika)
  • Amerykanie i ich pozytywne nastawienie do wszystkiego(wczesniej nie moglam tego zrozumiec i mi nawet to przeszkadzalo,po wielu latach to doceniam)
  • Amerykanie i ich stosunek do zwierzat(wiekszosc ludzi z ktorymi mialam stycznosc tutaj traktuje zwierzeta jak czlonkow rodziny,podoba mi sie to ze rzadko widze psy na lancuchu i w budzie)
  • Roznorodnosc potraw,duzy wybor skladnikow
  • Wygoda i prywatnosc
Minusy
  • Odleglosc(nie moge sobie o tak poprostu zaplanowac wyjazdu do Polski i wsiasc w samolot jak np ludzie  mieszkajacy w UK).Odleglosc jednak robi swoje,wyjazdy musze planowac z kilkurocznym wyprzedzeniem.Zwykle odwiedzam rodzine raz na 2 lata(chcialabym co rok).Niestety bilety nie sa tanie.
  • Tesknota za rodzina(mimo ze staram sie czesto jak na swoje mozliwosci odwiedzac rodzine w Polsce,tesknota zawsze jest).Skype  pomaga,jednak mozna go porownac do pocalunku przez szybe.Brakuje mi rodziny,chociaz w miare uplywu czasu troche mniej tesknie i zaakceptowalam to.
  • Wizy(tu bede narzekac-nie moge zrozumiec dlaczego moja siostra nie moze mnie tu odwiedzic bo jest od razu posadzana o to ze zostanie tu nielegalnie).Wiza turystyczna jest prawie niemozliwa do zdobycia w sytuacji mojej siostry/pozostalych czlonkow rodziny
  • Szkolnictwo w Usa(wg mnie system nie jest idealny,za szkole placi sie slono tutaj)
  • Opieka medyczna(nastepny problem do naprawienia,mimo ze jestem tu legalnie,mam ubezpieczenie,niektore uslugi takie jak np wizyta u dentysty sa strasznie drogie(nie polecam przyjezdzac tutaj z jakimkolwiek problemem tego typu)Niewiem czy tylko ja mam takiego pecha,ale wiekszosc uslug ktorych ja potrzebowalam u dentysty i nadal potrzebuje moje ubezpieczenie nie pokrywa lub pokrywa np tylko w 20%.Czasami mam dylemat-jechac w tym roku do Polski czy isc do dentysty?Ostrzegam-sumy sa wysokie.Inne problemy zdrowotne np typu nieplodnosc nie sa tu uznawane jako choroba(trzeba za to placic z wlasnej kieszeni wielkie sumy).Ogolnie w Usa lepiej byc zdrowym jezeli chce sie zyc spokojnie i bezproblemowo.
  • Uczucie nieprzynaleznosci(jak kazdy emigrant chyba niewiem  gdzie jest moje miejsce,jak jestem w Usa tesknie za Polska,jak jestem w Polsce,tesknie za Usa)
  • Przyjazn(raczej trudno nawiazac trwale przyjaznie-potrzeba na to duzo czasu,zwykle sa tutaj znajomosci z ludzmi z pracy,jak zmienisz prace,przewaznie znajomosc sie urywa.Nie mowie ze przyjazn nie jest mozliwa ale jest ciezko.
  • Prywatnosc(moze to byc plus a takze i minus).Tutaj kazdy jest zajety swoim zyciem.Jesli komus to pasuje  to super,ja na poczatku nie moglam sie przyzwyczaic,teraz mi nawet to pasuje.
  • Jedzenie-ogolnie jedzenie jest tu niedobre,napakowane konserwantami,plastikowe w smaku(jezeli chce sie dobrze,organicznie zjesc-nie jest to tanie).Moze dla pokolenia wychowanego w erze fast food jedzenie tutaj jest znosne,dla mnie nie jest.W Polsce jedzenie jest 100% lepsze.


Nie wierze-wyszlo  pol na pol:)
Podsumowujac wydaje mi sie ze zycie jest tu ogolnie lepsze pod wzgledem materialnym.Ale oczywiscie punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.Duzo zalezy od tego jaki status wizowy sie tu ma,jak rowniez czy jest sie tu z rodzina czy tez bez niej.Jeden maly szczegol moze calkowicie zmienic punkt widzenia.Usa nie jest krajem idealnym.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Kryzys w Usa-czyli wieczorne przemyslenia


Jak jest naprawde?

Tylko i wylacznie moje odczucia:
  • Ludzie kupuja mniej i rzadziej-widze osoby z karteczkami z lista  zakupow w sklepach,wczesniej tego nie bylo(wozki byly wypchane po brzegi),jest mniej spontanicznych zakupow-wiecej przemyslanych.
  • Wielkie centra handlowe mimo wyprzedazy swieca pustkami,jest mniej klientow-wyprzedaze sa takze mniej atrakcyjne = mniej pracownikow = czeste zwolnienia
  • Widac wiecej agresywnych kierowcow na drogach,zdarza sie ze kasjerka ma kwasna mine
  • Na poczcie sa kolejki!(ostatnio widzialam 20 osobowa),nie zdarzalo to sie wczesniej.Wynika to z tego ze mniejsze urzedy pocztowe sa zamykane,zostaja tylko najwieksze.Zamiast 4 kasjerow byl jeden.Jednak ludzie cierpliwie stali w kolejce i nie narzekali:)
  • Ludzie przynosza lunch zrobiony w domu do pracy(dotychczas wychodzilo sie na lunch gdzies do restauracji)
  • Pracodawcy tna godziny jak sie da,normalne sa czeste zwolnienia,a takze to ze prace przeznaczona dla trzech osob wykonuje jedna osoba,czesto tez jedna osoba ma trzy prace
  • Trudno zdobyc prace na caly etat,bardziej popularne sa na pol etatu lub na zastepstwa
  • Ludzie ktorzy zyli ponad stan musza teraz za to placic(dla mnie zawsze glupota bylo ze Amerykanie kupuja wielkie domy ,biora wszystko na kredyt-obecnie wielu z nich musi z tego zrezygnowac a domy trudno sprzedac w obecnej sytuacji
  • Widac duzo samochodow wystawionych na sprzedaz
  • Obserwuje wysyp ludzi proszacych o pieniadze,obecnie na kazdym skrzyzowaniu lub przy wiekszym centrum handlowym mozna takie osoby spotkac.Przewaznie jest to proszenie o pieniadze na zakup jedzenia.Niewiem jednak w jakim stopniu osoby proszace sa wiarygodne-dzisiaj na skrzyzowaniu widzialam  zgrabna i ladna 20-latke z tabliczka proszaca o pieniadze(ludzie chetnie dawali) ,jest tez wielu mlodych facetow w wieku 20-30 lat(tu daja mniej chetnie)
  • Widac wiecej osob bezdomnych w roznym wieku snujacych sie z tobolkami po ulicach(smutny widok)
  • Wymagania pracodawcow sa z komosu a stawka  jak najnizsza,duzo ogloszen typu scam
Mam nadzieje ze sie to wkrotce zmieni bo obecna sytuacja nie jest zbyt kolorowa,widac pewne poprawy ale na razie sa one minimalne.Troche pesymistycznie wyszlo ale chcialam w 100% zobrazowac moje odczucia.

Ciekawa jestem jak jest w innych stanach/krajach?

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Recenzja-Anne Marie Borlind-Rose Dew Cleansing Milk****



Rozane mleczko oczyszczajace dla skory ktora potrzebuje super nawilzenia.Zawiera naturalne ekstrakty .

Moje wrazenia:
  • mleczko jest luksusowe w uzywaniu
  • posiada delikatny rozany zapach,idealna konsystencje(nie za rzadka nie za gesta)
  • nawilza skore,uspokaja,skora jest sprezysta i dobrze nawilzona,wszystkie suche skorki znikaja,po uzyciu mleczko nie musialam nakladac kremu
  • nie podraznia  i nie zapycha mojej bardzo wybrednej skory
  • spora pojemnosc
  • musze jednak odebrac gwiazdke za opakowanie-jest szklane,z jednej strony to dobrze pod wzgledem przechowalnosci ale z drugiej strony strasznie sie balam ze mi upadnie pod prysznicem i sie stlucze
  • cena jest wysoka $29.99+tax(ale zauwazylam ze mozna go kupic taniej jak sie dobrze poszuka,np za $21 na iherb)
  • napewno do niego wroce bo bylo to jedyne mleczko ktore sprawdzilo sie na mojej skorze(moja skora generalnie mleczek nie znosi).Mam nadzieje ze bedzie u mnie na wyprzedazy w stacjonarnym sklepie to wtedy napewno je kupie.
Ingredients:Aqua (water), sorbitol, caprylic/capric triglyceride, polyglyceryl-6 stearate, sorbitan stearate, glyceryl stearate, lauryl glucoside, stearic acid, capryloyl glycine, sucrose cocoate, sodium cocoyl glutamate, benzyl alcohol, arginine, p-anisic acid, xanthan gum, glycerin, citronella, geraniol, alcohol, aroma (fragrance), ginkgo biloba leaf extract, panthenol, mica, persea gratissima (avocado) fruit extract, ascorbyl palmitate, hydrogenated palm glycerides citrate, tocopherol, CI 77491 (iron oxides), lecithin, humulus lupulus (hops) extract, achillea millefolium extract, cucumis sativus (cucumber) fruit extract, equisetum arvense extract, salvia officinalis (sage) leaf extract, rosa damascena flower distillate, phenoxyethanol.
Cena:$29.99/150 ml

Recenzja-Derma E Vitamin A Glycolic Facial Scrub*

                                                                                                       

Jako ze moj ulubiony  scrub(Earth science) byl niedostepny w sklepie postanowilam wyprobowac wyzej wymieniony produkt firmy Derma E.Firma ta reklamuje sie jako:
  • Cruelty-free
  • Paraben-free
  • Eco-friendly
Wg producenta scrub ma wygladzac,oczyszczac i skora ma byc po nim odswiezona,gladka i mlodziej wygladac:)
Jako posiadaczka skory wrazliwej musze byc bardzo ostrozna jezeli chodzi o skladniki.Scrub ten kupilam szybko bez wczesniejszej analizy,poprostu weszlam do sklepu,wzielam go z polki zaplacilam i wyszlam.

Moje wrazenia:
  • konsystencja na minus,taka zbita,trudno ja nalozyc na twarz i nawet rozprowadzic i zmieszac z woda
  • nie czulam ze twarz jest czysta
  • zapach ok,nie za mocny ale taki troche plastikowy
  • ogolnie po kilku uzyciach zaczelam miec na twarzy buraka i dziwne wykwity na policzkach
  • sprawdzilam sklad a tu calendula-nagietek(skladnik ktory sie bardzo nie lubi z moja skora)
  • ogolnie nie polecam,brak komfortu stosowania i na mojej skorze sie ten produkt nie sprawdzil
  • na czarno zaznaczylam skladniki ktorych raczej unikam w kosmetykach
Ingredients: Water (aqua), cetyl alcohol, stearic acid, decyl glucoside, prunus armeniaca (apricot) seed powder, hydroxypropyl starch phosphate, glycerin, polysorbate 60, cetearyl alcohol, retinyl palmitate (vitamin A), ascorbyl palmitate (C-ester), tocopheryl acetate (vitamin E), carica papaya (papaya) fruit extract, organic calendula officinalis flower extract, organic cymbopogon schoenanthus (lemon grass) extract, equisetum arvense (horsetail) extract, macrocystic pyrifera (sea kelp) extract, glycolic acid, panthenol, glyconolactone, sodium benzoate, natural and fragrant oils.
Cena:$10.35/4 oz

sobota, 2 kwietnia 2011

Wspomnienia z Florydy-Clearwater Beach:)

Moje ulubione miejsce na wakacje:)

Niewiem jak Wy ale ja lubie sie wylegiwac na plazy i Floryda jest na to idealna.Mialam okazje odwiedzic to miejsce kilka razy i dla mnie to jest raj na ziemi.Totalny relaks,spokoj i piekne widoki.Zawsze jezdze tam  w listopadzie poniewaz wtedy jest malo ludzi i plaza swieci pustkami(co mi bardzo odpowiada).

Clearwater Beach kiedys znalazla sie w rankingu najczystszych plaz.Miejscowosc jest raczej mala,maja najlepsze sea food jakie dotad jadlam.Mam nadzieje ze tam jeszcze kiedys wroce.Po cichu marze ze fajnie by tam bylo mieszkac na starosc(jak wygram w totka).

Wklejam kilka fotek i ponownie przenosze sie myslami w  to miejsce:


Ten"domek" to posiadlosc Johna Travolty:)