O mnie

Moje zdjęcie
CO, United States
Polka w USA, żyjąca chwilą optymistka z wyboru,pracująca studentka psychologii/pracy socjalnej stawiająca na doświadczenie i pasje:)Terapeutka uzaleznien w trakcie szkolenia.Minimalistka:)Fanka kosmetykow naturalnych:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Problemy na emigracji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Problemy na emigracji. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2011

Z serii szok kulturowy-czyli moje poczatki w Usa-czesc 2


Koniecznosc posiadania samochodu/brak chodnikow

Powyzsze bylo dla mnie najwiekszym szokiem kulturowym z ktorym do tej pory nie moge sobie poradzic i zaakceptowac.
Jako ze wiekszosc swojego doroslego zycia spedzilam w duzym miescie bylam przyzwyczajona do tego ze mam tramwaj lub metro co pare minut i chodniki to rzecz normalna.

Wielkie bylo moje zdziwienie gdy po przyjedzie do Usa odkrylam ze wiekszosc mniejszych a takze i  wiekszych miast w Usa jest zaprojektowana dla samochodow nie dla ludzi.Oni po prostu nie robia chodnikow bo z gory chyba zakladaja ze kazdy tu jezdzi samochodem.Dla mnie to byl totalny szok i bylam bardzo zdziwiona:jak to w Ameryce nie maja chodnikow?

Bylam przerazona gdy moim oczom kazdego dnia ukazywal sie taki widok:

Czyli drogi przystosowane tylko dla samochodow,brak chodnikow a nawet poboczy i brak ludzi spacerujacych- to normalny widok w Usa.

Do tej pory pamietam jak przemierzalam kilometry idac po trawnikach zeby dostac sie do sklepu.Wzbudzalam tym wielkie zainteresowanie kierowcow.W Usa jezeli ktos nie posiada samochodu/prawka to wg nich albo jestes turysta albo osoba biedna/bezdomna.Kiedys nieswiadomie wygladalam  jak osoba bezdomna.Bylo to na samym poczatku pobytu w Usa kiedy nie wiedzialam jeszcze co i jak tu dziala.

Pewnego dnia postanowilam wybrac sie do sklepu spacerkiem.Jako ze najblizej znajdujacym sie sklepem  jaki widzialam z okna swojego domu okazal sie supermarket Sam's Club,stwierdzilam ze wybiore sie wlasnie tam.Myslalam ze to bedzie krotka i malo stresujaca wycieczka bo potrzebowalam tylko paczke podpasek i paczke ciastek.
Wyszlam z domu i szybko doszlam do wyzej wymienionego sklepu idac jak zwykle po trawnikach(no musialam sobie jakos radzic).
W sklepie jednak czekal na mnie szok gdyz okazalo sie ze wszystkie produkty w tym supermarkecie sa rozmiaru XXXL,czyli bardzo wielkie pudla albo worki-nie kupisz tam  pudelka 10 czy 20 podpasek tylko od razu 100 albo wiecej.Stwierdzilam -skoro juz tu jestem to jakos to zapakuje i bede niosla w 2 reklamowkach-nie jest zle:)Jakiez bylo moje zdziwienie gdy przy kasie okazalo sie ze ten sklep nie posiada zadnych reklamowek/papierowych torebek!
Ludzie pakowali wszystko z wozka od razu do samochodu!Co za wstyd-ja o tym nie mialam pojecia!

Bylam zmuszona niesc te dwa wielkie pudla w rekach(podpaski wystawione na widok publiczny hehe).Widzialam politowanie w oczach kierowcow mijajacych mnie gdy zasuwalam po trawniku,pewnie mysleli ze jestem osoba bezdomna.Jedna babcia nawet zatrzymala sie i zaproponowala podrzucenie mnie do domu.Podziekowalam bo zostalo mi jakies 2 minuty wiec nie bylo sensu.Ale przygode zapamietam do konca zycia-smieje sie do tej pory jak sobie o tym przypomne.Plus byl taki ze mialam zapas podpasek i ciastek na kilka miesiecy:)

Podsumowujac:
Posiadanie prawka to rzecz konieczna tutaj.Ja jako totalny dziwak przetrwalam tu bez prawka.Jak dotad wszystko  sie ukladalo tak ze nie musialam go miec,ale zegar tyka i w koncu musze sie przemoc i zrobic.

Ciekawa jestem czy ktos mial  takie przygody jak ja?

Ciag dalszy nastapi...

niedziela, 10 kwietnia 2011

Szok kulturowy-czyli moje poczatki w Usa..


Po przylocie do Usa moje pierwsze miesiace tutaj to byla  totalna euforia.

Zachwycalam sie tym krajem bo wszystko bylo takie nowe,duze i nieznane.Po kilku miesiacach beztroskiego zycia,przyszedl  czas na kryzys czyli szok kulturowy.Zaczelo sie to wtedy kiedy skonczyl sie moj pobyt w tym kraju pod wzgledem zwiedzania i poznawania tego co nowe a przyszla pora na normalne/codzienne zycie .

Oto co mnie najbardziej zdziwilo/zszokowalo i spowodowalo problemy z przystosowaniem sie do zycia w tym kraju:

Jezyk/bariera jezykowa

Jezyk angielski ktorego ucza w szkole niezbyt pomaga w zyciu tutaj.

Mimo ze mialam stycznosc z angielskim(4 lata w liceum i 2 lata w szkole policealnej),a takze umialam sie dogadac i zrozumiec co do mnie mowi moj K.(ktory jest obywatelem tego kraju) po przyjezdzie tutaj mialam duze problemy.Glownie spowodowane to bylo tym ze ludzie mowia szybko,uzywaja skrotow i slangu(ktorego nie ucza w szkole).

Troche mi zeszlo z osluchaniem sie.Wlasciwie przez pierwsze 3 lata balam sie mowic,wychodzic z domu i szukac pracy.Bardzo pomoglo mi ogladanie filmow z napisami angielskimi,czytanie ksiazek,oraz po prostu rozmowa z przedstawicielami tego kraju.
Najgorsze problemy mialam ze zrozumieniem co ludzie mowia do mnie przez telefon(pewnie dlatego ze preferuje rozmowe oko w oko,latwiej jest sie wtedy dogadac i zrozumiec co ktos ma do przekazania obserwujac mowe ciala).Do tej pory nie lubie oddzwaniac,wole rozmawiac oko w oko.

Ciagle pamietam moja pierwsza prace w Usa(w ktorej przetrwalam  pare godzin ) bo nie moglam zrozumiec co do mnie mowia a takze mylily mi sie pieniadze(ciagle w glowie mialam zlotowki i problemy z przestawieniem sie).Caly czas pamietam jak zadzwonilam do K. z placzem zeby po mnie przyjechal bo ja rezygnuje z tej pracy.Wtedy nie bylam jeszcze gotowa na prace-ale po zapisaniu sie na klasy ESL(English as a Second Language)bylo znacznie lepiej.Jednak moj angielski nigdy nie bedzie idealny,mimo ze jestem tu juz dlugo nie moge powiedziec ze mowie super.

Ciag dalszy nastapi...

czwartek, 7 kwietnia 2011

Plusy i minusy zycia w Usa


Na moim blogu chcialabym pisac takze o negatywach zycia w Usa,nie tylko pokazywac super zdjecia i zachwycac sie jak tu jest fajnie.Wg mnie nie ma kraju idealnego.
Wymienie plusy i minusy zycia tutaj widziane wylacznie z mojej perspektywy(w Usa przebywam od 2002 roku,moj status jest legalny).

Plusy
  • Napewno troche latwiej jest tu o prace niz w Polsce(chociaz w obecnej sytuacji naprawde jest ciezko znalesc porzadna prace na caly etat).
  • Zakupy(dla maniaczek kolorowki,ciuchow,pielegnacji kraj ten to raj).Wszystkie te rzeczy sa znacznie tansze niz w Polsce,tansza jest takze elektronika.
  • Wydaje mi sie ze mimo obecnej sytuacji z praca mam i tak wieksze szanse na prace zwiazane z  moimi zainteresowaniami/doswiadczeniem.
  • Ciezka praca poplaca i jest sie tu szybciej docenianym niz w Polsce.
  • Pracodawcy traktuja czlowieka lepiej(nie do pomyslenia jest bluzganie czy krzyczenie na pracownika)
  • Amerykanie i ich pozytywne nastawienie do wszystkiego(wczesniej nie moglam tego zrozumiec i mi nawet to przeszkadzalo,po wielu latach to doceniam)
  • Amerykanie i ich stosunek do zwierzat(wiekszosc ludzi z ktorymi mialam stycznosc tutaj traktuje zwierzeta jak czlonkow rodziny,podoba mi sie to ze rzadko widze psy na lancuchu i w budzie)
  • Roznorodnosc potraw,duzy wybor skladnikow
  • Wygoda i prywatnosc
Minusy
  • Odleglosc(nie moge sobie o tak poprostu zaplanowac wyjazdu do Polski i wsiasc w samolot jak np ludzie  mieszkajacy w UK).Odleglosc jednak robi swoje,wyjazdy musze planowac z kilkurocznym wyprzedzeniem.Zwykle odwiedzam rodzine raz na 2 lata(chcialabym co rok).Niestety bilety nie sa tanie.
  • Tesknota za rodzina(mimo ze staram sie czesto jak na swoje mozliwosci odwiedzac rodzine w Polsce,tesknota zawsze jest).Skype  pomaga,jednak mozna go porownac do pocalunku przez szybe.Brakuje mi rodziny,chociaz w miare uplywu czasu troche mniej tesknie i zaakceptowalam to.
  • Wizy(tu bede narzekac-nie moge zrozumiec dlaczego moja siostra nie moze mnie tu odwiedzic bo jest od razu posadzana o to ze zostanie tu nielegalnie).Wiza turystyczna jest prawie niemozliwa do zdobycia w sytuacji mojej siostry/pozostalych czlonkow rodziny
  • Szkolnictwo w Usa(wg mnie system nie jest idealny,za szkole placi sie slono tutaj)
  • Opieka medyczna(nastepny problem do naprawienia,mimo ze jestem tu legalnie,mam ubezpieczenie,niektore uslugi takie jak np wizyta u dentysty sa strasznie drogie(nie polecam przyjezdzac tutaj z jakimkolwiek problemem tego typu)Niewiem czy tylko ja mam takiego pecha,ale wiekszosc uslug ktorych ja potrzebowalam u dentysty i nadal potrzebuje moje ubezpieczenie nie pokrywa lub pokrywa np tylko w 20%.Czasami mam dylemat-jechac w tym roku do Polski czy isc do dentysty?Ostrzegam-sumy sa wysokie.Inne problemy zdrowotne np typu nieplodnosc nie sa tu uznawane jako choroba(trzeba za to placic z wlasnej kieszeni wielkie sumy).Ogolnie w Usa lepiej byc zdrowym jezeli chce sie zyc spokojnie i bezproblemowo.
  • Uczucie nieprzynaleznosci(jak kazdy emigrant chyba niewiem  gdzie jest moje miejsce,jak jestem w Usa tesknie za Polska,jak jestem w Polsce,tesknie za Usa)
  • Przyjazn(raczej trudno nawiazac trwale przyjaznie-potrzeba na to duzo czasu,zwykle sa tutaj znajomosci z ludzmi z pracy,jak zmienisz prace,przewaznie znajomosc sie urywa.Nie mowie ze przyjazn nie jest mozliwa ale jest ciezko.
  • Prywatnosc(moze to byc plus a takze i minus).Tutaj kazdy jest zajety swoim zyciem.Jesli komus to pasuje  to super,ja na poczatku nie moglam sie przyzwyczaic,teraz mi nawet to pasuje.
  • Jedzenie-ogolnie jedzenie jest tu niedobre,napakowane konserwantami,plastikowe w smaku(jezeli chce sie dobrze,organicznie zjesc-nie jest to tanie).Moze dla pokolenia wychowanego w erze fast food jedzenie tutaj jest znosne,dla mnie nie jest.W Polsce jedzenie jest 100% lepsze.


Nie wierze-wyszlo  pol na pol:)
Podsumowujac wydaje mi sie ze zycie jest tu ogolnie lepsze pod wzgledem materialnym.Ale oczywiscie punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.Duzo zalezy od tego jaki status wizowy sie tu ma,jak rowniez czy jest sie tu z rodzina czy tez bez niej.Jeden maly szczegol moze calkowicie zmienic punkt widzenia.Usa nie jest krajem idealnym.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Kryzys w Usa-czyli wieczorne przemyslenia


Jak jest naprawde?

Tylko i wylacznie moje odczucia:
  • Ludzie kupuja mniej i rzadziej-widze osoby z karteczkami z lista  zakupow w sklepach,wczesniej tego nie bylo(wozki byly wypchane po brzegi),jest mniej spontanicznych zakupow-wiecej przemyslanych.
  • Wielkie centra handlowe mimo wyprzedazy swieca pustkami,jest mniej klientow-wyprzedaze sa takze mniej atrakcyjne = mniej pracownikow = czeste zwolnienia
  • Widac wiecej agresywnych kierowcow na drogach,zdarza sie ze kasjerka ma kwasna mine
  • Na poczcie sa kolejki!(ostatnio widzialam 20 osobowa),nie zdarzalo to sie wczesniej.Wynika to z tego ze mniejsze urzedy pocztowe sa zamykane,zostaja tylko najwieksze.Zamiast 4 kasjerow byl jeden.Jednak ludzie cierpliwie stali w kolejce i nie narzekali:)
  • Ludzie przynosza lunch zrobiony w domu do pracy(dotychczas wychodzilo sie na lunch gdzies do restauracji)
  • Pracodawcy tna godziny jak sie da,normalne sa czeste zwolnienia,a takze to ze prace przeznaczona dla trzech osob wykonuje jedna osoba,czesto tez jedna osoba ma trzy prace
  • Trudno zdobyc prace na caly etat,bardziej popularne sa na pol etatu lub na zastepstwa
  • Ludzie ktorzy zyli ponad stan musza teraz za to placic(dla mnie zawsze glupota bylo ze Amerykanie kupuja wielkie domy ,biora wszystko na kredyt-obecnie wielu z nich musi z tego zrezygnowac a domy trudno sprzedac w obecnej sytuacji
  • Widac duzo samochodow wystawionych na sprzedaz
  • Obserwuje wysyp ludzi proszacych o pieniadze,obecnie na kazdym skrzyzowaniu lub przy wiekszym centrum handlowym mozna takie osoby spotkac.Przewaznie jest to proszenie o pieniadze na zakup jedzenia.Niewiem jednak w jakim stopniu osoby proszace sa wiarygodne-dzisiaj na skrzyzowaniu widzialam  zgrabna i ladna 20-latke z tabliczka proszaca o pieniadze(ludzie chetnie dawali) ,jest tez wielu mlodych facetow w wieku 20-30 lat(tu daja mniej chetnie)
  • Widac wiecej osob bezdomnych w roznym wieku snujacych sie z tobolkami po ulicach(smutny widok)
  • Wymagania pracodawcow sa z komosu a stawka  jak najnizsza,duzo ogloszen typu scam
Mam nadzieje ze sie to wkrotce zmieni bo obecna sytuacja nie jest zbyt kolorowa,widac pewne poprawy ale na razie sa one minimalne.Troche pesymistycznie wyszlo ale chcialam w 100% zobrazowac moje odczucia.

Ciekawa jestem jak jest w innych stanach/krajach?

poniedziałek, 21 marca 2011

Jak przezyc w Usa bez prawka-czyli wieczorne przemyslenia..


Natchnelo mnie na rozwiniecie tego tematu chyba pod wplywem wlasnych doswiadczen:)

Jezeli chodzi o zycie w Usa bez prawka to sie teoretycznie nie da.W praktyce wyglada to roznie:)

Posiadanie prawa jazdy jest wg mnie czescia kultury w Usa.Kazdy nastolatek tylko na to czeka aby zrobic prawko,wyrwac sie z domu i miec tzw wolnosc:)

Ja tego nie pojmuje.Urodzilam i wychowalam sie w Polsce.Na 1 Komunie dostawalo sie dlugopis+zegarek a na 18 urodziny dostalam zestaw kosmetykow:)Tutaj niektorzy nastolatkowie dostaja na urodziny samochod:)

Nikt z mojej rodziny nie mial prawka(oprocz wujka),teraz obecnie ma prawko moj brat i kuzynka(kuzynka jednak nie uzywa bo mieszka w wielkim miescie i korzysta z metra).

Wychowalam sie w malym miasteczku i zawsze korzystalam z autobusow.Po maturze przenioslam sie do duzego miasta i tam korzystalam z komunikacji miejskiej wiec prawko nie bylo mi potrzebne.

Bedac juz w Usa caly czas bylam wozona przez mojego K.Mielismy ten sam grafik w pracy wiec nie bylo problemu.Jak gdzies chce sama wyjsc to wsiadam do autobusu lub dzwonie do kolezanki(mam obecnie dwie bliskie osoby ktore nigdy mi jeszcze nie odmowily).Wole byc wozona niz jezdzic.Nigdy nie odczuwalam potrzeby posiadania prawka.Nie rozumiem co ludzie maja na mysli mowiac ze maja wolnosc.Jakos nie potrafie sobie tego wyobrazic i nie tesknie za tym.
W Usa prawie kazdy ma prawko.Jak ktos jezdzi autobusem to jest uznawany za biedote(przynajmniej tu w moim miescie).
Jak ja mowie ze nie mam prawka to patrza na mnie dziwnie.Amerykanie sa troche zamknieci na inne kultury i czasami nie potrafia zrozumiec ze sa na swiecie ludzie ktorzy nie  chca ,nie musza  lub nie lubia jezdzic.
Amerykanie(teraz troche krytyki bedzie)traktuja samochody jak swoje miniaturowe domki(pija tam ,jedza,robia makeup,gadaja przez telefon-jak to sie ma do ostroznej jazdy?).Nie mowie ze wszyscy tak robia,ale widze to czesto.
Nawet jak jest kilka metrow do sklepu to zamiast przejsc sie wola podjechac samochodem.A na parkingu to kazdy chce zaparkowac jak najblizej sklepu.Wiem,wiem wygoda i oszczednosc czasu,no ale gdzie  zdrowy tryb zycia-chyba zaniknal?
Pomarudzilam troche-wiem ze prawko bede musiala zrobic(trzeba sie w koncu w 100% dostosowac do zycia tutaj),lecz na razie nie moge przelamac strachu,strachu przed nieznanym.
Ostatnio moj K. mnie namawia w ten sposob:Jak zrobisz prawko to bedziesz mogla jechac sama do tego swojego ulubionego sklepu i czytac godzinami sklady kosmetykow".Powiem ze wie gdzie uderzyc:)

Ciekawe czy jest ktos taki jak ja,czy jestem w tym osamotniona?

piątek, 18 marca 2011

Wspomnienia z Illinois...

Stan w ktorym mieszkalam przez prawie 4 lata pobytu w USA.

Moje wrazenia:
  • mieszkancy byli bardzo konserwatywni(opisuje to na przykladzie  malego miasteczka w ktorym mieszkalam-Springfield,IL)
  • kazdego ranka moimi widokami z okna byly wielkie ciagnace sie kilometrami pola kukurydzy i taki widok to byla codzienna sceneria tego miejsca.
  • niektore male miasteczka w Usa sa o wiele gorsze niz male wioski w Polsce(bez urazy).Brak chodnikow to normalne,do wiekszego marketu trzeba jechac godzine lub dluzej.
  • ogolnie depresyjna pogoda,deszczowa jesien,raczej ciezka zima
  • bez samochodu trudno przezyc
  • brak ludzi spacerujacych po ulicach(ale jest to czesty widok w Usa)
Plusy:
  • korzystne ceny nieruchomosci(caly czas mowie o malych miastach)
  • najlepiej z tego okresu wspominam swoja wycieczke do Chicago:)
Wyszlo w sumie na minus.Bardzo ,bardzo zle wspominam swoje zycie tam.Ale wydaje mi sie ze przewaznie dlatego iz byly to moje pierwsze lata w Usa i  bardzo wtedy tesknilam za rodzina i nie moglam sie przystosowac do zycia w tym kraju.Nie mialam rowniez pracy,moja znajomosc jezyka pozostawiala wiele do zyczenia-takze to zawazylo  na tym ze moje wspomnienia z Illinois nie sa ciekawe.No i mieszkalam w malym miescie,nie bylo tam wielu atrakcji.

Nie mowie ze zycie w Illinois jest zle,wole jednak Colorado:)

Wklejam kilka zdjec z okolic(nie mam duzo bo moim zdaniem nie bylo tam okazji do robienia ciekawych zdjec)




                               Abraham's Lincoln Springfield Home(na zewnatrz i w srodku)