O mnie

Moje zdjęcie
CO, United States
Polka w USA, żyjąca chwilą optymistka z wyboru,pracująca studentka psychologii/pracy socjalnej stawiająca na doświadczenie i pasje:)Terapeutka uzaleznien w trakcie szkolenia.Minimalistka:)Fanka kosmetykow naturalnych:)

piątek, 3 czerwca 2011

Praca-moja relacja z szukania zatrudnienia w Usa


Jakies 6 miesiecy temu bylo ciecie etatow(z powodu kryzysu) w organizacji w ktorej pracuje.
W zwiazku z tym zostalam pozbawiona pracy na caly etat i pracowalam tylko od czasu do czasu.Tutaj taka praca nazywana jest on call.Polega to na tym ze  pracodawcy dzwonia i idzie sie do pracy kiedy jest taka potrzeba.Mozna odmowic albo isc-w zaleznosci czy godziny pasuja czy nie.

Pracowalam przewaznie kilkanascie razy w miesiacu,a w miedzyczasie szukalam czegos innego.

Postanowilam zrobic takie podsumowanie  mojego szukania pracy,aby przyblizyc Wam sytuacje jak to tutaj wyglada.Wiem ze kazda sytuacja jest inna ale moze to sie komus przyda:)

Moja branza to social work/4 lata doswiadczenia.Bezrobocie w moim miescie obecnie wynosi jakies 9%.
Podsumowujac:
  • Wyslalam 35 aplikacji/resume(kontaktujac sie z pracodawca osobiscie lub przez e-mail)
  • Z 14 miejsc nie dostalam zadnej odpowiedzi
  • Z 11 miejsc dostalam odpowiedz odmowna(ze sie nie zakwalifikowalam bo znalezli innego kandydata na to stanowisko)
  • Z reszty miejsc dostalam automatyczna odpowiedz ze aplikacja zostala otrzymana
  • Z 2 miejsc zostalam zaproszona na rozmowe ale odmowilam bo praca nie wygladala interesujaco po nieco blizszym wczytaniu sie w oczekiwania pracodawcy
  • Mialam 3 rozmowy z ktorych  ta ostatnia zakonczyla sie sukcesem i dostalam prace!
  • Pracodawcy odzywali sie nawet po 4 miesiacach od wyslania aplikacji(takze moim zdaniem nigdy nie trzeba  tracic nadzieji tylko wysylac i cierpliwie czekac)
  • Przez pierwszy miesiac raczej nie szukalam aktywnie
  • Wysylalam aplikacje  raczej tylko na stanowiska  na ktorych chcialabym pracowac i ktore wygladaly interesujaco.
  • Na stanowiska ktore mnie  bardzo interesowaly wysylalam aplikacje nawet po kilka razy( i w tym wlasnie miejscu dostalam prace)
Rozmowy o prace:
  • Pierwsza rozmowa na ktora mnie zaproszono byla rozmowa grupowa(nie lubie rozmow grupowych z tego wzgledu ze jestem raczej osoba niesmiala i nie lubie publicznych wystapien).Rozmowa jednak przebiegla niezle bo sie dostalam na 2 etap.Jednak sie nie dogadalismy bo pracodawca dopiero na tym drugim etapie powiedzial ze potrzebuje osoby ktora bedzie pracowala prawie caly czas na 3 zmiane.Mi to niestety nie odpowiadalo.Ciekawostka-na rozmowe wszyscy przyszli w jeansach i bluzach-ja sie ubralam raczej elegancko.

  • Druga rozmowa byla rowniez rozmowa grupowa(znowu!).Zbytnio sie nie wysilalam bo pracodawca oczekiwal skonczenia specjalnych kursow i zaplacenia za nie samemu,w zamian oferowal raczej niska stawke i prace bez ubezpieczenia.Rozmowa byla ciekawym doswiadczeniem gdyz po czesci teoretycznej musialysmy przez 20 minut pokazac jak pracujemy-pierwszy raz sie z tym spotkalam:)I znowu ja bylam jedyna osoba ktora nie przyszla w jeansach:)Ten amerykanski luz:)

  • Trzecia rozmowa byla rozmowa 1on 1 czyli tylko ja i osoba rekrutujaca.Zadawalam duzo pytan gdyz praca byla zwiazana z moimi zainteresowaniami i doswiadczeniem.Po kilku dniach po rozmowie dostalam oferte pracy.Jestem b zadowolona gdyz firma ta byla na 1 miejscu  organizacji w ktorych chcialabym pracowac(firma zapewnia szkolenia ktorymi od dawna bylam zainteresowana a nie bylo mozliwosci ich zrobic bez pracy w tej wlasnie firmie)
Pracy szukalam dokladnie 6 miesiecy.

Z czego 5 miesiecy to byly raczej aktywne poszukiwania.

Poczatkowo szukalam czegos na  caly etat jednak w miare uplywu czasu zdecydowalam sie tez ze ide na studia i w tym samym czasie dostalam oferte ktora bede mogla pogodzic ze studiami(jest to  praca z mozliwoscia doboru godzin).

Ogolnie jestem zadowolona bo wszystko sie ulozylo tak jak chcialam.Mam prace zgodna z zainteresowaniami i doswiadczeniem:)I z  kierunkiem studiow ktore niedlugo zaczynam:)Czego i Wam wszystkim zycze:)W pracy spedzamy tyle czasu ze fajnie byloby ja choc troche lubic:)

środa, 25 maja 2011

Ostatni weekend w Colorado Springs-spotkanie rodzinne:)

Podczas ostatniego pobytu w Colorado Springs uczestniczylam w wiekszym spotkaniu rodzinnym.Mialam okazje poznac 2 dalsze kuzynki  ktore okazaly sie maniaczkami minimalistycznego trybu zycia(tak jak ja).

Przyjechaly z innego stanu i spaly w garazu swojego ojca(ich ojciec to hipis w calym tego slowa znaczeniu).Dobra materialne u niego sa na ostatnim miejscu.Ma malutki dom ktory na standardy amerykanskie jest naprawde bardzo malutki,stary chyba 30-letni samochod.Liczy sie dla niego charakter,nie lubi sporow i ciagle szuka milosci swojego zycia,czyli chyba kobiety ktora bedzie taka sama hipisiara jak on.Zycze mu szczescia ale chyba trudno bedzie taka osobe znalesc-szczegolnie w kraju takim jak Ameryka gdzie na pierwszym miejscu jest kasa,wygoda i konsumpcjonizm.

Ale do rzeczy.Kuzynki okazaly sie b mile.No i oczywiscie moj K.wygadal ze prowadze bloga o zyciu w Usa i  naturalnych kosmetykach.Byly tym  b zainteresowane i dopytywaly sie kiedy przetlumacze go na angielski-powiedzialam ze moze kiedys:)Prawde mowiac to niewiem czy bym chciala zeby Amerykanie go czytali bo wydaje mi sie ze troche krytyki by sie tu naczytali.No ale zobaczymy-moze kiedys przetlumacze(lub chociaz wstawie automatyczny translator).

Wstawie troche zdjec ze spotkania rodzinnego.Spotkanie bylo w domu ciotki K.(gdzie znowu spalismy).

Brat K.obchodzil 20-lecie swojego slubu.Z tego powodu przygotowali kolaz zdjec i kazda przedstawicielka plci pieknej dostala koszyczek  z kosmetykami od solenizantki:)

Ulubiona czescia takich spotkan rodzinnych jest dla mnie oczywiscie wyzerka:)

Dostalam koszyk -byly w nim kosmetyki do kapieli:)
Lubie spotkania rodzinne tutaj-sa b na luzie-nie trzeba sie stroic(jak widac po ubiorze).Oprocz gadania,picia piwa i wyzerki zajmowalam sie tez jednym z psow zeby ulzyc gospodarzom-byli b wdzieczni:)


Kolaz zdjec o ktorym wspominalam:)
Ciotka K. jest milosniczka psow.Codziennie rano bylam lizana po buzi na dzien dobry przez tego wiekszego psiaka.Ten maly okazal sie psychiczny-szczekal ,warczal-ma problemy z ufaniem obcym-jednak pod koniec pobytu wskoczyl do mnie na kolana:)