O mnie

Moje zdjęcie
CO, United States
Polka w USA, żyjąca chwilą optymistka z wyboru,pracująca studentka psychologii/pracy socjalnej stawiająca na doświadczenie i pasje:)Terapeutka uzaleznien w trakcie szkolenia.Minimalistka:)Fanka kosmetykow naturalnych:)

piątek, 9 marca 2012

Spring Break:)


Czyli polowa semestru za mna:)

 W USA studenci zazwyczaj w czasie Spring Break udaja sie na szalone party gdzies nad ocean i baluja ostro caly dzien i noc. Jako ze nie jestem typowa studentka(wiek juz nie ten na tego typu szalenstwa),ten tydzien wolny od szkoly zamierzam spedzic w domu odpoczywajac.Ewentualnie planujemy kilkudniowy pobyt u rodziny K.Jednak plany jeszcze nie sa sprecyzowane.

Podsumowujac,jestem zmeczona obecnym semestrem.Najwiekszym rozczarowaniem bylo odejscie ulubionej profesorki od angielskiego i przydzielenie mi profesorki za ktora nikt nie przepada.Kazdy sie modli aby tylko przetrwac ta klase .Kobieta ma obsesje na punkcie historii i nauk politycznych. Jej sposob prowadzenia dyskusji zniechecil studentow z mojej grupy do zabierania glosu w klasie.Kazdy boi sie odezwac bo wiemy ze nasza odpowiedz i tak sie nie spodoba pani profesor. Takze kazdy siedzi cicho.Ja rowniez sie nie wychylam bo i tak  na tym etapie nie moge nic zrobic.Pozostaje mi albo przetrwac klase(co zamierzam uczynic),lub zrezygnowac ale wtedy nie dostane zwrotu pieniedzy.Profesorka jest bardzo wymagajaca.Mamy mase materialu: dwa dlugie eseje do napisania,trzy ksiazki do czytania z ktorych co jakis czas sa niezapowiedziane testy,zadania domowe,pozatym musimy prowadzic dziennik i codziennie pisac 2 strony.Nauki jest tyle ze zostaje mi malo czasu na moje ulubione przedmioty zwiazane z kierunkiem studiow.No ale mam nadzieje ze przetrwam ,w sumie jestem juz w polowie.

Pozostali profesorowie sa b fajni,tylko z tym angielskim byl niewypal.
W pracy w szpitalu psychiatrycznym przeszlam na pol etatu,zaczynam nowy grafik za tydzien.Bede  pracowac  3 razy w tygodniu na zmiane nocna.Mam nadzieje ze pogodze to ze szkola.Nocki sa czasem spokojne takze zamierzam wykorzystac to na pisanie dziennika i  nauke:)
Ostatnio nie mialam zupelnie czasu na bloga w zwiazku z powyzszym.


Pozdrawiam:)

niedziela, 22 stycznia 2012

Kolejny semester czas zaczac:)



Start byl 18 stycznia i musze powiedziec ze jestem troche przerazona.Najgorsza wiadomosc to ta ze moja ulubiona profesorka od angielskiego znalazla prace w Chicago i opuscila nasza uczelnie.Dowiedzialam sie o tym pare dni przez rozpoczeciem zajec.

Nowa profesorka jak na razie mnie przeraza.Z tego co zdazylam zaobserwowac jest ona starej daty.Pozatym klasa bedzie historyczna(za czym nie przepadam).Nauki jak na razie jest  przerazajaca ilosc.Oprocz zadan domowych,esejow itp profesorka zazyczyla sobie abysmy prowadzili dziennik i pisali w nim codziennie 2 strony. To jest 3 kredytowa klasa a juz sie czuje jakbym brala conajmniej 9 kredytowa klase.Takze niezbyt ciekawie to wyglada.Zastanawiam sie powaznie nad zrezygnowaniem z  matmy ktora mam zamiar brac w marcu.
Profesorka od psychologii jest bardzo fajna,wyglada na to ze klasa bedzie sie opierac glownie na pracy wlasnej.Podobnie jest z socjologia.

Jezeli jakis student/studentka z Usa mnie czyta to moze podzielicie sie jak zaoszczedzic na podrecznikach?Moze sa jakies sposoby o ktorych niewiem?Wypozyczenie z biblioteki lub ksero odpada.Pozdrawiam i ide pisac dziennik:)