Czy Wy tez wszystko odkladacie na jak najpozniej?Bo ja tak.Nie lubie tej cechy u siebie ale z drugiej strony jest mi z tym dobrze..patologia,niewiem jak z tym walczyc...
O jakiegos miesiaca planowalismy odwiedzic rodzine w Colorado Springs.Czas zlecial,wyjazd jest planowany na jutro a nasza sytuacja wyglada tak:
- nasze psy nie maja zarezerwowanego schroniska(K.zapomnial zadzwonic,mi sie jakos wydawalo ze dzisiaj jest dopiero poniedzialek i ze mam czas)
- jeszcze nie wiemy gdzie bedziemy spac.Mielismy spac u ciotki K.ale u nich jest podobno awaria w domu-jakas rura pekla.Druga opcja to hotel-jeszcze nie zarezerwowany.Wolalabym spac u ciotki(planowalismy wspolna sesje Dextera)
- nie kupilismy jeszcze zadnych prezentow(urodziny jednego czlonka rodziny,odejscie na emeryture drugiego)
- pranie na wyjazd nie zrobione(zaczelam dopiero teraz w tej chwili,w razie czego jakby wyjazd wypalil)


Wow, powodzenia :D
OdpowiedzUsuńI tak, mam podobnie, szczegolnie odkad wyszlam za maz ... jako panna na studiach w Niemczech bylam przykladem zorganizowania (udzielil mi sie klimacik kraju LOL), natomiast odkad mieszkam w Stanach na stale, podejscie mi sie tak jakby "rozluznilo" ;))) Wiec trzymam kciuki, szczegolnie za doggie-hotel :* Reszta jakos wypali :)
Dzieki:)
OdpowiedzUsuńNo wlasnie-prawda z tym luzem,mi sie tez zupelnie zmienilo podejscie:)
Jedziemy!W schronisku byly miejsca,spimy u ciotki(juz nie ma problemow z rura),jeszcze tylko prezenty(jakies gift card sie kupi)
Yay !!! Milej wycieczki :D A gift card to zawsze dobre rozwiazanie ;))))
OdpowiedzUsuńNa marginesie - dobrze wiedziec, ze nie jestem jedyna "poluzniona" ;)))
mi tam sie klimat kraju nie udzielil i jak moge to odkladam na ostatnia chwile, szczegolnie rzeczy ktore nie do konca mnie przekonuja lub nie mam na nie tak naprawde ochoty :]
OdpowiedzUsuńUrban-dzieki-osobiscie tez uwielbiam dostawac gift card:)Luzaku:)
OdpowiedzUsuńMaus-mi sie klimat udzielil ale nie moge powiedziec ze sie w 100% zaklimatyzowalam w tym kraju,jest wiele rzeczy ktore mi nie odpowiadaja i jest sie trudno przystosowac:)
Elfiku mi sie niemiecki klimat nie udzielil ;)) czyli jak bylam chodzacy chaos tak nim zostalam, wiesz mi tez sie rozne rzeczy tu nie podobaja ale w koncu nie ma kraju idealnego i kazdy ma swoje plusy i minusy :)
OdpowiedzUsuńMaus-rozumiem:)Ty chodzacy chaos?Wygladasz mi na b opanowana i dokladna osobe-przynajmniej z bloga tak wynika:)
OdpowiedzUsuńFakt nie ma kraju idelanego.Wogole dziwne jest zycie emigranta-jak jestem tutaj to tesknie za Polska,jak juz w Polsce to tesknie za Usa...