Glowny bohater odwiedza swoj apartment we Francji-styl tego mieszkania jest b minimalistyczny-to moj ideal:)
W swoim domu mam biale sciany gdyz optycznie mieszkanie wydaje sie wieksze..Nie lubie nadmiaru mebli a takze bibelotow wystawionych na zewnatrz i kurzacych sie.Wszystko staram sie chowac do polek.Zawalony naczyniami zlew doprowadza mnie do szewskiej pasji.Musze miec zawsze czysta lazienke,wszystko musi byc w niej poukladanie i pochowane do polek-na wierzchu nic oprocz szczoteczki do zebow.
Wydaje mi sie ze moja pasja do minimalizmu wziela sie miedzy innymi z tego ze USA jest strasznie nastawione na konsumpcjonizm a mnie to strasznie drazni.Nie lubie nadmiaru i marnotrawstwa. Nie uwierzylibyscie jakbyscie zobaczyli ile tu ludzie wyrzucaja smieci tygodniowo-to jest poprostu masakra.Niedlugo utoniemy w tych smieciach.
Caly czas daze do minimalizmu w wielu aspektach mojego zycia.Oto co robie/zrobilam do tej pory aby dojsc do minimalistycznej perfekcji:
- Nowe ciuchy kupuje srednio dwa razy do roku.Zazwyczaj ubieram sie w outletach i SH.Ostatnio odkrylam swietny sklep z uzywana odzieza gdzie mozna oddac swoje nieuzywane/stare ciuchy i w zamian otrzymac kupon na zakupy do tego sklepu.To jest swietne rozwiazanie jak dla mnie:).BTW jutro sie wybieram tam z wychowankami z osrodka:)
- Obecnie jestem w trakcie potencjalnej przeprowadzki.W garazu stoja posegregowane rzeczy na sprzedaz,do wyrzucenia i na darowizne.Chce dojsc do minimalizmu w mieszkaniu.Niestety do niektorych rzeczy mam sentyment i trudno sie jest z nimi rozstac.No ale to tylko rzeczy.Zostana tylko bibeloty ktore maja sentymentalne znaczenie.
- Na zakupach uzywam torby ekologicznej wielokrotnego uzytku= nie przynosze do domu plastikowych reklamowek ze sklepow.
- Jezeli chodzi o kosmetyki to staram sie nie kupowac nowego produktu dopoki nie zuzyje do konca starego.Mam obecnie wyprobowana i dzialajaca dla mnie pielegnacje wiec nic mnie nie kusi.Jestem uodporniona na wszelkie reklamy,znam swoja skore,wiem ktore skladniki sa dla mnie dobre a ktore nie.Z kolorowka jest praktycznie to samo.Moj makijaz jest minimalny takze rzadko szaleje i nie posiadam np 30 kolorow cieni.Kupuje tylko takie koloryo ktorych wiem ze bede uzywac.
- Rzeczy nie uzywane,uzyte raz lub takie ktore sie nie sprawdzily(kolorowka,ciuchy) pakuje w paczke i zanosze jako darowizne np do osrodka w ktorym pracuje.
- Jako zwolenniczka zdrowego stylu zycia zdecydowalam ze nie bede jezdzic samochodem.Wole spacerowac,jezdzic rowerem lub autobusem.Pozatym nerwicy dostac tu mozna czekajac w korku.Nie lubie dostarczac sobie nieporzebnego stresu,a ostatnio zaobserwowac mozna ze kierowcy sa coraz bardziej agresywni na drodze.


Bardzo fajny, inspirujący post :) Również dążę do minimalizacji, zwłaszcza w kosmetykach. Od pewnego czasu stawiam na jakość, a nie na ilość. Po co później przerzucać tony nieużywanych mazideł...
OdpowiedzUsuńWow, to się nazywa uporządkowanie. Muszę Ci powiedzieć, że nie pociaga mnie taki minimalizm, miałam swoją przygodę z minimalizmem przez jakiś rok dwa i cóż, czegoś mi jednak brakowało, coś jednak nie było to. Białe ściany doprowadzaja mnie do stanu paniki, bo kojarzą mi się ze szpitalem. Za dużo przestrzeni mnie przeraża. Oczywiście nie mówię, że to oznacza, że powinnismy utonąc w brudzie, zakupach i odpadach, generalnie zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami, ale aż tak się ograniczać to bym jednak nie umiała. I nie mogła ;)
OdpowiedzUsuńprzyznaję, że ja nie jestem aż tak poukładana ;) muszę mieć wkoło siebie twórczy nieład - nie mylić z bałaganem ;)
OdpowiedzUsuńa poza tym wszystkie wypunktowane rzeczy to jakbym czytała o sobie :))
Czarny Elfie świetny post :))
to jest dopiero minimalizm. jestem pod wrażeniem. chyba jeszcze raz przeczytam tekst od początku, żeby przeczytać ze zrozumieniem
OdpowiedzUsuńja kiedyś miałam możliwość "zmagazynowania" wszystkich swoich rzeczy i posiadania tylko tego co naprawdę było mi potrzebne. przeprowadziłam się w tym czasie kilka razy i po 3 latach musiałam zabrać rzeczy z "magazynu" i kilka miesięcy później przeprowadzić się z Krakowa do Częstochowy i później do Gdańska. To była jakaś totalna masakra. Miałam kilka samochodów rzeczy. I to po "wydaniu" tego co niepotrzebne, wyrzuceniu tego co stare itd.. kserówki i książki zaniosłam na uczelnię, ciuchy i buty oddałam koleżankom, kosmetyki właściwie też dużo dużo. ja też nie lubię jak mi się kurzy, ale z drugiej strony mieszkam daleko od domu i czasami lubię znajome przedmioty wokół siebie. ale tak naprawdę często wyobrażam sobie, że wszystkie moje/nasze rzeczy spłonęły i co wtedy? raczej nic.. tylko rzeczy przecież.
OdpowiedzUsuńchciałabym mieć tak niewiele kosmetyków, ale nadal jestem na etapie poszukiwań odpowiedniej pielęgnacji itd..
Jeśli chodzi o zawartość mojej szafy to zdecydowanie jest to minimalizm i nie do końca mi to odpowiada. Po części dlatego, że trochę zmienił mi się gust i postanowiłam nosić kolory które do mnie pasują a nie 'wyglądające tak uroczo', 'rzucające się w oczy' itp. :)
OdpowiedzUsuńCo do kosmetyków zdecydowanie się zgadzam! Mam trzy cienie, jedną szminkę, tusz, puder i podkład. Od zawsze takie same i pewnie na zawsze bo uważam je za idealne więc po co mi inne. Gorzej z pielęgnacją bo tu jeszcze nie znalazłam swego ideału i nadal szukam :(
A minimalizm najbardziej ubóstwiam... w wystroju wnętrza.
Podziwiam minimalizm kosmetyczny - ja nie potrafię poprzestać na 1 tuszu, kilku cieniach itd. oby mi z wiekiem przychodziło to łatwiej niż teraz.
OdpowiedzUsuńCo do mieszkania - minimalizm w wystroju wnętrz zawsze kojarzył mi się z krajami skandynawskimi . Marzyło mi się takie dopóki moja mama nie zaczęła mnie zarażać kupowaniem niepotrzebnych bibelotów (kubków, kolejnych podkładek, wazonów itd.). W tej kwestii liczę na moje TŻ który mnie powstrzyma, bo też ceni sobie prostotę itd.
Ciuchy - nie ma czegoś takiego jak minimalizm w szafie :P
Najgorsze jest to wyrwanie się z sideł konsumpcjonizmu i uświadomienie sobie, że faktycznie to czy tamto nie jest mi tak właściwie potrzebne.
Fiolka,Linusiaczek-tu chyba o to chodzi ze znalazlam juz swoje idealy jezeli chodzi o kolorowke i pielegnacje i juz nie szukam lepszych rzeczy.Zreszta odkrylam ze nadmiar mnie starsznie tez rozprasza,staje sie jakas nerwowa przez to...
OdpowiedzUsuńIdalia-ja tez stawiam na jakosc nie na ilosc:)
Panna N-minimalistyczne wnetrza to jest to!Mi na razie slabo z tym idzie bo mam meza kolekcjonera staroci sprzed 30 lat.
Stri-linga,
zycze znalezienia idealnej pielegnacji:)
Reniakicia,
tez miewam tworczy nielad troche czesciej niz poukladane wszystko,ale minimalizm pomaga w organizacji:)
Dzieki dziewczyny:)
Czesc Elfiku, wszystko fajnie, tylko ta szczoteczka do zebow na wierzchu to mnie strasznie drazni.. Nie to, że Twoja szczoteczka, tylko szczoteczka jako taka pozostawiona na wierzchu, podczas, gdy inne przedmioty sa schowane w szafce.. Mam prawo do malych obsesji? Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńHej,
OdpowiedzUsuńno mnie tez denerwuje.Takze trzymam w takim stojaku gdzie ja czesciowo tylko widac:)Pozdrawiam:)