Siedzac wczoraj na nocnej zmianie w pracy organizowalam sie probujac wypelnic kalendarz na miesiac listopad i utworzyc liste najwazniejszych planow krotko i dlugoterminowych.Chcialam to miec wszystko na kompie bo jak juz wiecie denerwuje mnie papierkologia.
Pracujac nad powyzszymi o malo nie przegapilam momentu rejestracji na nastepny semester.Jako student pierwszego roku bylam przekonana ze musze dzwonic i rejestrowac sie przez telefon lub umowic sie osobiscie.
W tym samym dniu tez moja ulubiona profesorka od angielskiego oznajmila nam ze bedzie uczyc w klasie ktora musze wziasc w nadchodzacym semestrze.Ucieszylam sie wiec i myslalam ze jak wroce z pracy rano o 7 to bede miala czas zeby zadzwonic na uczelnie i zarejestrowac sie miedzy innymi w jej klasie.Bardzo lubie jej styl nauczania:jest wymagajaca ale i kreatywna.Jej zajecia sa ciekawe.
Tknelo mnie jednak rano i jak przyszlam do domu to jeszcze raz sprawdzilam swoj status online.No i dowiedzialam sie ze nie mam zadnych przeciwskazan zeby zarejestrowac sie samodzielnie.Jakie bylo moje zdziwienie gdy chcac sie zarejestrowac na wyklady z moja ulubiona profesorka przekonalam sie ze nie ma juz miejsc.Klasa byla pelna-30 osob.Na szczescie jestem pierwsza osoba na liscie oczekujacych takze jezeli ktos zrezygnuje to od razu wejde na miejsce tej osoby.Miejmy nadzieje ze tak sie stanie:)
Lekcja na dzisiaj-rejestruj sie o polnocy gdy wszyscy studenci to robia:)



Planowanie jest fajne:-) Uwielbiam skreślać z listy to i owo :-) Trzymam kciuki, byś wbiła się na oczekiwane zajęcia :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i ściskam!
http://powolanie-i-pasja.blog.onet.pl/
U mnie na uczelni też tak to działa - kto pierwszy, ten lepszy - tyle, że na najciekawsze zajęcia albo na najlepsze godziny miejsca wyczerpują się po niecałej minucie!;)
OdpowiedzUsuńIva,
OdpowiedzUsuńDziekuje i mam nadzieje ze sie wcisne na te zajecia:)Pozdrawiam:)
Martika,
dokladnie tak:)Dzisiaj rozmawialam z kolega z klasy i mimo ze rejestrowal sie o czasie tylko 3 miejsca zostaly.
I tak rejestracja internetowa jest bardziej bezpieczna, gorzej jak trzeba czekać pod drzwiami np. promotora. U mnie na lic. o mało jedni drugim sobie noża w oko nie wbili, byle być u tego, co się chce.
OdpowiedzUsuńIva
OdpowiedzUsuńwow,niezla walka o miejsca:)
z tym nożem to oczywiście była przenośnia, ale wiedz, że ja mając do wyboru prof, która była super i taką, której nie cierpię, rozpychałam się łokciami i powiedziałam, że ja po prostu nie wyjdę z tej sali, choć może i temat mojej lic pasowałby także to tamtej promotorki.
OdpowiedzUsuńZycie mnie tego nauczyło - walczyć o swoje cele! :)
Iva,
OdpowiedzUsuńDokladnie:)Trzeba walczyc o swoje.No i jak sie natrafi na super profesora to wiadomo ze nie chce sie go zmieniac.
Ja caly czas jestem na liscie rezerwowej.No ale jak nie dostane sie w tym semestrze to w nastepnym:)Pozdrawiam:)