O mnie

Moje zdjęcie
CO, United States
Polka w USA, żyjąca chwilą optymistka z wyboru,pracująca studentka psychologii/pracy socjalnej stawiająca na doświadczenie i pasje:)Terapeutka uzaleznien w trakcie szkolenia.Minimalistka:)Fanka kosmetykow naturalnych:)

poniedziałek, 21 marca 2011

Jak przezyc w Usa bez prawka-czyli wieczorne przemyslenia..


Natchnelo mnie na rozwiniecie tego tematu chyba pod wplywem wlasnych doswiadczen:)

Jezeli chodzi o zycie w Usa bez prawka to sie teoretycznie nie da.W praktyce wyglada to roznie:)

Posiadanie prawa jazdy jest wg mnie czescia kultury w Usa.Kazdy nastolatek tylko na to czeka aby zrobic prawko,wyrwac sie z domu i miec tzw wolnosc:)

Ja tego nie pojmuje.Urodzilam i wychowalam sie w Polsce.Na 1 Komunie dostawalo sie dlugopis+zegarek a na 18 urodziny dostalam zestaw kosmetykow:)Tutaj niektorzy nastolatkowie dostaja na urodziny samochod:)

Nikt z mojej rodziny nie mial prawka(oprocz wujka),teraz obecnie ma prawko moj brat i kuzynka(kuzynka jednak nie uzywa bo mieszka w wielkim miescie i korzysta z metra).

Wychowalam sie w malym miasteczku i zawsze korzystalam z autobusow.Po maturze przenioslam sie do duzego miasta i tam korzystalam z komunikacji miejskiej wiec prawko nie bylo mi potrzebne.

Bedac juz w Usa caly czas bylam wozona przez mojego K.Mielismy ten sam grafik w pracy wiec nie bylo problemu.Jak gdzies chce sama wyjsc to wsiadam do autobusu lub dzwonie do kolezanki(mam obecnie dwie bliskie osoby ktore nigdy mi jeszcze nie odmowily).Wole byc wozona niz jezdzic.Nigdy nie odczuwalam potrzeby posiadania prawka.Nie rozumiem co ludzie maja na mysli mowiac ze maja wolnosc.Jakos nie potrafie sobie tego wyobrazic i nie tesknie za tym.
W Usa prawie kazdy ma prawko.Jak ktos jezdzi autobusem to jest uznawany za biedote(przynajmniej tu w moim miescie).
Jak ja mowie ze nie mam prawka to patrza na mnie dziwnie.Amerykanie sa troche zamknieci na inne kultury i czasami nie potrafia zrozumiec ze sa na swiecie ludzie ktorzy nie  chca ,nie musza  lub nie lubia jezdzic.
Amerykanie(teraz troche krytyki bedzie)traktuja samochody jak swoje miniaturowe domki(pija tam ,jedza,robia makeup,gadaja przez telefon-jak to sie ma do ostroznej jazdy?).Nie mowie ze wszyscy tak robia,ale widze to czesto.
Nawet jak jest kilka metrow do sklepu to zamiast przejsc sie wola podjechac samochodem.A na parkingu to kazdy chce zaparkowac jak najblizej sklepu.Wiem,wiem wygoda i oszczednosc czasu,no ale gdzie  zdrowy tryb zycia-chyba zaniknal?
Pomarudzilam troche-wiem ze prawko bede musiala zrobic(trzeba sie w koncu w 100% dostosowac do zycia tutaj),lecz na razie nie moge przelamac strachu,strachu przed nieznanym.
Ostatnio moj K. mnie namawia w ten sposob:Jak zrobisz prawko to bedziesz mogla jechac sama do tego swojego ulubionego sklepu i czytac godzinami sklady kosmetykow".Powiem ze wie gdzie uderzyc:)

Ciekawe czy jest ktos taki jak ja,czy jestem w tym osamotniona?

11 komentarzy:

  1. ja zamierzam sobie zrobic stanowe prawko, narazie jezdze na miedzynarodowym. Nie masz sie czego bac ! ja bylam cala "posrana" jak tu przyjechalam i wiedzialam ze bede musiala codziennie jezdzic autem. Mialam ogromnego stracha, ale juz po kilku dniach sie przyzwyczailam. I calkiem to lubie, czasem jak nue mialam humoru jezdzilam na tzw "przejazdzki" tak aby sie odrobine zrelaksowac..

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki Majka-ale ja juz tak ponad 8 lat sie przymierzam-jestem chyba przypadkiem odosobnionym-wczoraj czytalam na necie i wyszlo ze mam fobie-wszystkie charakterystyczne oznaki mam,spocone dlonie,panika,dziwne ruchy nog ze stresu.
    Ale bede probowac:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam jezdzic, kocham moje auto... do tego stopnia, ze w pracy polowe czasu spedzam w sluzbowym aucie :) choc nie powiem powyzej 100 km to lubie byc wozona ;)
    Stres robienia prawa jazdy za granica nie zapomne nigdy. Po dwoch latach pobytu w de postanowilam zrobic prawko, poniewaz mieszkam poza miastem to bez prawa jazdy to jak bez reki. Bylam kompletnie uziemiona. Ale to nie bylo dla mnie proste, po dwoch latach moja znajomosc niemieckiego nie byla zbyt dobra. Zrozumienie i natychmiastowe wykonanie czynosci nie bylo proste a do tego moj instruktor oczywiscie bawarczyk i porzadny niemiecki nie jest ich mocna strona ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Maus-moze i ja tak kiedys bede kochac swoje auto-ktoz to wie?Podziwiam ze tak szybko zaklimatyzowalas sie w de:)
    W kazdym badz razie od nastepnego tygodnia zaczynam intensywne cwiczenia-chociaz pol godziny dziennie jazdy..mam nadzieje ze wytrwam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ogolnie nie mam problemow z aklimatyzacja :) wiec to mi na pewno ulatwia sprawe. Duzo dala mi szkola, ktora tu zrobilam. Nawet nie tylko pod katem zawodu, co poczucia sie czecia tego calego cyrku ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Maus-ja mialam problemy bo przez pierwsze 2-3 lata prawie nie wychodzilam do ludzi,balam sie mowic,szukac pracy itp.Teraz jest o wiele lepiej-tylko to prawko....a do szkoly caly czas tez planuje isc tylko najpierw musze uzbierac kase(tutaj sie placi b duzo)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja szybko zaklimatyzować się potrafię jedynie, kiedy wiem, że nie jestem w danym miejscu na...zawsze ;) Stany - wspaniała przygoda, poczucie, że pracujesz za pieniądze, których siła nabywcza jest nieporównywalnie większa - niż w Europie i zakupowy raj... lecz z drugiej strony - codzienność zupełnie inna, niż ta nasza, ludzie - pozornie otwarci, w środku pruderyjni... Kocioł wyznań, ras...

    OdpowiedzUsuń
  8. Carolina-zgadzam sie ze codziennosc w Stanach jest zupelnie inna,no i z ta otwartoscia to tez prawda..czasami do tej pory nie moge pojac dlaczego tacy sa,no ale inna kultura,inne wychowanie..tego sie nie zmieni..

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie się tam Ameryka nie podoba :)) a tym bardziej to, że cały amerykański konsumpcjonizm zalewa Polskę. I w polskim wydaniu to mnie strasznie drażni. Chyba jestem tradycjonalistką.
    Zabawna ta Twoja historia z wędrowaniem po trawniku z wielką paką podpasek, choć wtedy pewnie nie było to dla Ciebie śmieszne. :)) widzę to oczami wyobraźni :D Nawiązując do tego, to przeraża mnie ten brak chodników! Ale już nie dziwię się, dlaczego tyle Amerykanów nosi rozmiar XXL. Na dodatek nie cierpię tych wielkich samochodów zatruwającyh powietrze. Podziwiam to, że z Twoim światopoglądem jakoś się tam odnajdujesz i nie zatracasz swoich wartości. Oby tak dalej!
    Starałam się zrobić prawo jazdy. Teraz już wiem, że to nie dla mnie... ale.. wcale nie żałuję! (hihi, nie pytaj się ile razy zdawałam). Dzięki całej ekomanii i wzroście mojej świadomości na ten temat czuję się z tym lepiej. :) Przynajmniej mam jeszcze więcej ruchu. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to aż takie piękne, bo niewygodnie jest być czasami zależnym od kogoś, tzn. głównie od TŻ. Ale przynajmniej nie stwarzam zagrożenia na drodze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czarodzielnica-wlasnie zauwazylam podczas ostatnich pobytow w Polsce ze sie robi tak jak w Ameryce z tym konsupcjonizmem.

    Mnie przeraza brak chodnikow tutaj do dzisiaj-a od robienia prawka to sie wymiguje jak sie tylko da-wiem ze to jest nie dla mnie.

    Co do wielkich samochodow-to tez uwazam je za zbytek i to zanieczyszczanie powietrza.
    Niektorzy tutaj to pewnie mysla ze ja sie z choinki urwalam z moim swiatopogladem ale znajduje tez zwolennikow(szczegolnie u ludzi starszych)
    Mam takie same poglady ja Ty co do jazdy-nie dla mnie to-zreszta kto powiedzial ze kazdy musi jezdzic?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam masę ludzi, którzy boją się jeździć. Po prostu nie potrafią się przełamać. Są też osoby, które do prowadzenia samochodu się nie nadają i na dziesiątej godzinie jazdy w szkole nauki jazdy prowadzą tak jak na pierwszej.
    Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że na 18-ste urodziny od rodziców dostałam...samochód xD
    Cóż, to był raczej prezent za odwagę, gdyż u nas w domu nikt nie miał prawka dopóki ja, dwa lata temu, nie zrobiłam :)
    Ale polecam ci jazdę samochodem - bardzo odpręża :D

    OdpowiedzUsuń