O mnie
- CzarnyElf
- CO, United States
- Polka w USA, żyjąca chwilą optymistka z wyboru,pracująca studentka psychologii/pracy socjalnej stawiająca na doświadczenie i pasje:)Terapeutka uzaleznien w trakcie szkolenia.Minimalistka:)Fanka kosmetykow naturalnych:)
niedziela, 10 kwietnia 2011
Szok kulturowy-czyli moje poczatki w Usa..
Po przylocie do Usa moje pierwsze miesiace tutaj to byla totalna euforia.
Zachwycalam sie tym krajem bo wszystko bylo takie nowe,duze i nieznane.Po kilku miesiacach beztroskiego zycia,przyszedl czas na kryzys czyli szok kulturowy.Zaczelo sie to wtedy kiedy skonczyl sie moj pobyt w tym kraju pod wzgledem zwiedzania i poznawania tego co nowe a przyszla pora na normalne/codzienne zycie .
Oto co mnie najbardziej zdziwilo/zszokowalo i spowodowalo problemy z przystosowaniem sie do zycia w tym kraju:
Jezyk/bariera jezykowa
Jezyk angielski ktorego ucza w szkole niezbyt pomaga w zyciu tutaj.
Mimo ze mialam stycznosc z angielskim(4 lata w liceum i 2 lata w szkole policealnej),a takze umialam sie dogadac i zrozumiec co do mnie mowi moj K.(ktory jest obywatelem tego kraju) po przyjezdzie tutaj mialam duze problemy.Glownie spowodowane to bylo tym ze ludzie mowia szybko,uzywaja skrotow i slangu(ktorego nie ucza w szkole).
Troche mi zeszlo z osluchaniem sie.Wlasciwie przez pierwsze 3 lata balam sie mowic,wychodzic z domu i szukac pracy.Bardzo pomoglo mi ogladanie filmow z napisami angielskimi,czytanie ksiazek,oraz po prostu rozmowa z przedstawicielami tego kraju.
Najgorsze problemy mialam ze zrozumieniem co ludzie mowia do mnie przez telefon(pewnie dlatego ze preferuje rozmowe oko w oko,latwiej jest sie wtedy dogadac i zrozumiec co ktos ma do przekazania obserwujac mowe ciala).Do tej pory nie lubie oddzwaniac,wole rozmawiac oko w oko.
Ciagle pamietam moja pierwsza prace w Usa(w ktorej przetrwalam pare godzin ) bo nie moglam zrozumiec co do mnie mowia a takze mylily mi sie pieniadze(ciagle w glowie mialam zlotowki i problemy z przestawieniem sie).Caly czas pamietam jak zadzwonilam do K. z placzem zeby po mnie przyjechal bo ja rezygnuje z tej pracy.Wtedy nie bylam jeszcze gotowa na prace-ale po zapisaniu sie na klasy ESL(English as a Second Language)bylo znacznie lepiej.Jednak moj angielski nigdy nie bedzie idealny,mimo ze jestem tu juz dlugo nie moge powiedziec ze mowie super.
Ciag dalszy nastapi...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Mam dokladnie tak samo - nienawidze rozmawiac przez telefon. Powoli sie przyzwyczajam, ale ogolnie nie lubie ... szczegolnie z innymi obcokrajowcami, ktorzy maja swoje akcenty - ciezko ich zrozumiec - a nazwiska i nazwy wlasne - olaboga! ;)
OdpowiedzUsuńCzekam ze zniecierpliwieniem na ciag dalszy :*
Urban-fajnie ze sie rozumiemy:)Mnie do szalu doprowadza jak ktos mowi za cicho lub tak szybko ze musze sie prosic o powtorke.
OdpowiedzUsuńBedzie ciag dalszy-troche tego jest:)
ja jak byłam w Anglii, to też na początku bałam się odezwać, zresztą długo nie byłam w UK, ale chwile trwało za nim cokolwiek wydukałam z siebie
OdpowiedzUsuń3 lata??? Czy chodziło ci o 3 miesiące może?
OdpowiedzUsuńAtina-ja mialam podobnie..
OdpowiedzUsuńAnonimowy-tak 3 lata mi zajelo wstepne dostosowanie sie,teraz po 9 latach moge powiedziec ze czuje sie tu swobodnie ale sa rzeczy ktorych nigdy tu nie zaakceptuje,proces dostosowawczy zalezy od czlowieka,jego charakteru,korzeni,u kazdego to wyglada inaczej,jednym moze zejsc trzy miesiace a innemu lata a niektorzy nigdy sie nie przystosuja do innego kraju i kultury a inni od razu sie w nim odnajda.Duzo tez zalezy od wieku w jakim sie kraj zmienia,im jest sie starszym tym dluzej trwa przystosowanie sie moim zdaniem.