O mnie

Moje zdjęcie
CO, United States
Polka w USA, żyjąca chwilą optymistka z wyboru,pracująca studentka psychologii/pracy socjalnej stawiająca na doświadczenie i pasje:)Terapeutka uzaleznien w trakcie szkolenia.Minimalistka:)Fanka kosmetykow naturalnych:)

czwartek, 13 czerwca 2013

Nickel and Dimed-recenzja ksiazki:)




Autorka ksiazki jest reporterka i pisarka mieszkajaca na Florydzie.Pewnego dnia postanawia przeprowadzic eksperyment aby udowodnic ze nie da sie w Ameryce przetrwac pracujac za najnizsza stawke.Autorka przeprowadza sie ze stanu Floryda do stanu Maine i Minnesota.Pracuje tam za najnizsze stawki(od $2 do $7 na godzine) wynajmujac jak najtansze mieszkania lub motele  , przyjmujac prace kelnerki,sprzataczki w hotelu i prywatnych mieszkaniach,pomocy w osrodku dla ludzi starszych i sprzedawcy w Wal-Mart.

Moja opinia:
Autorka ksiazki nie wychowala sie w biednej rodzinie.Widac to po sposobie pisania  jak rowniez sama autorka nie ukrywa tego faktu  ciagle wspominajac ze posiada wysokie wyksztalcenie(niewiele osob stac na PhD w Stanach). Osoby ktore zaznaly prawdziwej  biedy moga uznac niektore jej wypowiedzi  lub zachowania za obrazajace klase nizsza. Sa to jednak jej indywidualne obserwacje.
Ogolnie ksiazke bardzo szybko przeczytalam i uwazam ja za godna polecenia z kilkoma uwagami.Autorka w czasie eksperymentu korzystala z  kart kredytowych w sytuacjach awaryjnych.Mimo ze przyznala sie do tego faktu przed podjeciem eksperymentu,wydaje mi sie ze nie do konca mogla sie wczuc w sytuacje osob biednych.Brakowalo mi tez z jej strony moze troche wiecej empatii?Wydala mi sie nieco zimna indywidualistka myslaca glownie o sobie.
Podsumowujac,autorka udowodnila ze nie jest mozliwe przezyc i godnie zyc pracujac za najnizsze stawki w USA.Nawet posiadajac dwie prace za najnizsza stawke  zyje sie od czeku do czeku i ciezko zarobic na podstawowe zycie bez zadnych szalenstw.Tylko raz sie udalo autorce prawie wyjsc na prosta(co oznacza ze mogla zaplacic za mieszkanie i wyzywienie-nic pozatym) lecz musiala pracowac non stop 7 dni w tygodniu na dwa etaty.Ten fakt jest caly czas prawda-nie da sie przezyc pracujac za minimalne stawki w Usa,szczegolnie bedac samotna kobieta lub samotna matka z dziecmi.
Kolejna rzecza z ktora mialam problem to fakt ze ksiazka byla wydana w 2001 roku i niektore fakty dotyczace zarobkow,wydatkow,praw pracownikow itp byly juz nieaktualne. Jednak ksiazke bardzo polecam gdyz wiele faktow w niej przedstawionych odnosi sie do obecnego zycia w USA. Mysle ze ksiazka moze sie spodobac osobom ktore chca sie dowiedziec o realiach zycia biednych ludzi w USA. Ksiazka zawiera rowniez ciekawe informacje na temat procesow rekrutacji,szkolen,polityki korporacji,realacji pomiedzy pracownikami.Po przeczytaniu tej pozycji pozostaje przy swojej niecheci do kupowania w Wal-Mart.

Fakty z ksiazki ktore uznalam za interesujace i mysle ze nadal aktualne :

Jak poznac czy firma w ktorej zamierza sie podjac prace oferuje dobre  ubezpieczenie  zdrowotne?Wystarczy spojrzec na zeby wspolpracownika.Ubezpieczenie zdrowotne(w tym dentysta) sa w USA caly czas nieosiagalne dla wielu pracownikow.
Czy da sie wyzywic 3 osoby za $50 tygodniowo?Da sie je zaglodzic.
Jak rozpoznac pracownice Wal-Mart?Zmeczona twarz,zolte zeby,tanie buty,kucyk lub wlosy do ramion z przedzialkiem na srodek podpiete  dwiema spinkami.
Zasada pracy sprzataczki w hotelu–sprzataj tak aby tylko wygladalo ze jest czysto.
Wybor jedzenia na obiad dla posiadacza ratunkowej jednorazowej kartki zywnosciowej:pudelko makaronu,sloik z sosem pomidorowym,warzywa w puszce,fasolka w puszce,mieso wolowe,Hamburger Helper,Tuna Helper(Nawet niewiem co to jest?Chyba jakis mix z pudelka ktory dodaje sie do miesa).Zero swiezych owocow czy warzyw!
Dajcie znac czy chcecie wiecej recenzji podobnych ksiazek?Ta ksiazke mozna kupic na amazon.com za kilka $.
Pozdrawiam:)


18 komentarzy:

  1. Super, uwielbiam takie historie, gdy ludzie chcą coś sprawdzić albo udowodnić i zmieniają styl życia, pracę, kraj itp. żeby tego dokonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez lubie takie eksperymenty.Teraz szukam ksiazek o podobnej tematyce tylko bardziej aktualnych:)

      Usuń
  2. Sprawa bardzo ciekawa, aczkolwiek tak jak napisałaś autorka nie do końca mogła wczuć się w swoją "rolę" chociażby ze względu na karty kredytowe. Nie zmienia to jednak faktu, że to świetny eksperyment i dowód na to, że niektórzy mają bardzo ciężko choć wydaje nam się, że tak nie jest.
    Pozdrawiam Paweł
    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie w 100% zTwoim ostatnim zdaniem:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. No tak, ale amerykanie ani nie potrafia gotowac ani oszczedzac pieniedzy. Bo dla nich najtansze jedzenie to kupienie samych przetworzonych produktow (tak jak wspomnialas polanie makaronu jakims sosem ze sloika) a popatrz ile w polsce jest biednych ludzi; ale zrobia placki ziemniaczane, drytki z jajkiem, kabaczek i wymyslaja pelno roznych tanich rzeczy do zjedzenia ktore naprawde duzo nie kosztuja. Ale wydaje mi sie ze polacy zawsze byli bardziej zzaradni jesli chodzi o oszczedzanie na jedzeniu, u nas nie ma ani kultury fast food ani ludzie nie maja kasy na zarcie.

    Tak samo uwazam, ze w Polsce nadal zarabia sie o wiele mniej niz niektorzy tutaj pracujacy za minimalna stawke ale nie ma w Polsce ani kuponow ani clearance ani sales gdzie kupic koszulke za $3 albo paste do zebow za $0.50 albo free.

    I ludzie wyksztalceni (phd itd) sa wlasnie znani z tego w USA ze totalnie nic nie wiedza o gotowaniu, zdrowym zywieniu itd . Kiedys bylam babysitter dla pary doktorow (medical doctors) i smiac mi sie chcialo jak widzialam co maja w lodowce (podam przyklad: kupowali gotowe ugotowane jajka i twierdzili ze wcale nie traca one witamin i wlasciwosci odzywczych jak sa tak przetworzone lol) i moglabym, tu wymieniac i wymieniac.

    Ja nie mowie ze w USA da sie przetrwac za $8/h, takie osoby maja zazwyczaj meza ktory przynosi drugie tyle do domu, albo sa na food stamps i jakiejs pomocy spolecznej. Ale takie osoby jak ta baba to chyba sa ostatnimi ktorzy powinni takie eksperymenty robic lol

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam sie:)Amerykanie sa wychowani na fast foodach i zupelnie inaczej podchodza do gotowania niz Polacy:)
    To jest ogromna przepasc,tutaj trzeba niektorych uczyc jak zrobic jajecznice.Dzieci nie jedza warzyw etc
    Co do tych gotowych jajek to sie zgadzam-tez niewiem jak oni moga to kupowac ?
    No wlasnie ja tez stwierdzilam ze ta autorka nie zrozumie do konca sytuacji biednych ludzi gdyz pochodzila z bogatej rodziny( i w czasie eksperymentu miala dostep do kart kredytowych,ubezpieczenia itp)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa pozycja! Mnie się jednak wydaje, że dałoby radę przeżyć za najniższą stawkę... Polak na pewno dałby radę, ale my jesteśmy przecież z natury bardziej zaradni :) No i z pewnością inna sytuacja jest jak mieszka się samemu, we dwójkę, czy jeszcze dodatkowo z dziećmi...

    Z chęcią przeczytałabym tę książkę, ale pod warunkiem, że opisywałaby bardziej współczesne realia. Niemniej, chcę więcej takich postów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Polak pewnie dalby rade:)Jestesmy bardziej zaradni :)
      Napewno jeszcze cos bedzie gdyz tematyka mnie interesuje od dawna:)

      Usuń
  6. chciałbym zapytać o psychoanalizę w stanach i terapię oparte na tym nurcie? czy jest to nadal tak popularne?

    oraz czy prywatne gabinety terapeutyczne są licznie odwiedzane?

    czy trzeba zrobić specjalne szkolenie z terapii po studiach tak jak w Polsce (np. terapia psychodynamiczna, Gestal czy poznawczo-behawioralna 4 lata) ?

    czy jest to profitowy zawód?

    pozdrawiam serdecznie :)

    student psychologii w Polsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,
      Z moich obserwacji najbardziej popularna jest CBT.Psychoanaliza stosowana jest rzadziej niz CBT.
      Prywatne gabinety sa napewno odwiedzane czesciej niz w Polsce,jednak obecnie panuje tu kryzys i kazdy chce znalesc jak najtanszego terapeute.
      Szkolenie na terapeute moze trwac od 4 do 7 lat( zalezy od nurtu i jakie chce sie miec dokladnie uprawnienia.)Szkol jest mnostwo i szkola w roznych nurtach.
      Najbardziej popularna sciezka po studiach BA do zostania terapeuta to studia MSW(2 lata) plus licencja LCSW( dodatkowe 2 lata) + okolo 3000 godzin praktyki i superwizja.Czyli wychodzi podobnie tak jak w Polsce jezeli chodzi o dlugosc ksztalcenia.
      Co do zarobkow to roznie to jest,zalezy od doswiadczenia.Im wiecej lat praktyki tym wieksze zarobki.Przykladowo terapeuta z licencja i 2 letnim doswiadczeniem moze zarobic $45,000 rocznie( pisze na przykladzie malego miasta).
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź! :)

      Trafiłem ostatnio na Twojego bloga i całego przejrzałem w jedno popołudnie, tak mnie zaciekawił :D

      Chce skończyć studia, zostały mi jeszcze 3 lata i myślę by ruszyć gdzieś w świat, choć może tak się poukłada tutaj wszystko dobrze i zostanę - ale z chęcią poszukuję przeróżnych informacji, by mieć do rozważenia jak najciekawsze opcje :)

      Jak na razie najbardziej rozważam własnie psychoterapię - psychodynamiczną ewentualnie jakąś eklektyczną psychodynamikę łączoną właśnie z CBT. Z tego co czytam to również fascynuje Cię taka praca, pomoc zaburzonym, chorym psychicznie ludziom.

      Dodatkowo zauważyłem, że nie tylko to nas łączy - a miłość do tego co naturalne - jedzenie, kosmetyki. Głębsze poznawanie ludzi, świata, jakaś metafizyka :D


      p.s. czy w stanach również 80% studentów tego kierunku to dziewczyny/kobiety? :D

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Ciesze sie ze moj blog Cie zainteresowal:)Bardzo dobrze ze rozwazasz rozne opcje zwiazane z przyszloscia i to juz tak wczesnie:)Tak,mnie tez fascynuje taka praca,a najbardziej mi sie podoba praca z trudna mlodzieza:)ooo tak,kocham wszystko co naturalne:)Szczegolnie obudzila sie u mnie ta milosc wlasnie w Usa ( gdzie malo jest naturalnosci w ogolnym tego slowa znaczeniu)
      Co do studiowania to fakt wiekszosc jest dziewczyn na studiach,ale u siebie w pracy widze sporo mezczyzn terapeutow i sa oni bardzo dobrzy w tym co robia:
      Pozdrawiam i sukcesow Ci zycze:)

      Usuń
  7. Ja Tobie również i będę zaglądał tu częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przepraszam za offtopic i może takie niegrzeczne dosyc pytanie. czy miałaś dofinansowanie do swoich studiów, ile kosztował Cię rok studiowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok kosztuje mnie okolo 7k+koszty ksiazek.Dopiero w tym roku dostalam male stypendium za dobre wyniki:)

      Usuń
  9. To dobrze że dostałaś stypendium, jest się z czego cieszyć. Ciekawa recenzja, wcześniej o tej książce nie słyszałem.

    pozdrawiam
    Kultura

    OdpowiedzUsuń
  10. ja z chęcią poczytam recenzje kolejnych książek :)


    --
    storyoframona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń